Ostatnie sesje przypominają, jako żywo, teatr jednego aktora. Dominacja Elektrimu, zwłaszcza w poniedziałek i wtorek, i to zarówno jeśli chodzi o absorbowanie uwagi inwestorów, jak i pod względem obrotów, była przytłaczająca. W końcu nie co dzień zdarza się, aby spółka zaliczana do grona "blue chipów" spadała w ciągu jednego dnia o ponad 20%, a taka strata dwa razy pod rząd - to już przypadek szczególny. Na wczorajszej sesji pewne rozchwianie kursu spółki i nerwowość pozostały, jednak już nie w takiej skali, jak dzień wcześniej. Wyraźnie walor znalazł (przynajmniej chwilowo) swój poziom równowagi. Przyczyny spadku są z grubsza znane, natomiast może zastanawiać poziom obrotów, trudno bowiem podejrzewać, że popyt na kilkanaście milionów akcji (nawet po takiej cenie) pochodził od drobnych inwestorów. Najwyraźniej duzi sprzedają, ale i duzi kupują. Można śmiało założyć, że stan niepewności utrzyma się do czasu pojawienia się kolejnych informacji (może nieco bardziej precyzyjnych), dzięki którym przyszłość warszawskiego holdingu stanie się mniej nieprzewidywalna. Skorzysta na tym także koniunktura na parkiecie, która ostatnio mocno ucierpiała. Tak gwałtowne zmiany ceny akcji jednej z najważniejszych spółek na GPW wprowadziły sporą nerwowość również na innych walorach, jednak rynek jako całość nie wygląda najgorzej. Wsparcie na WIG20 jest blisko i pod warunkiem uspokojenia sytuacji na Elektrimie rysuje się realna szansa wzrostów jeszcze w tym roku. Dopiero przełamanie poziomu 1200 pkt. (i to przy dużych obrotach) przekreśli szansę na tak optymistyczny scenariusz.

Zwróć uwagę na:

NFI12 - korzystna sytuacja techniczna, jak i poprawiające się fundamenty (porządki w grupie Próchnika) zachęcają do zajęcia pozycji (ale po zakończeniu korekty, np. poniżej 1,20).

Unikaj:

Mostostal Export - nie najlepsza sytuacja branży developerskiej, poza tym spodziewana duża strata skonsolidowana.