To byłby już bardzo zły sygnał, choć i tak trudno wskazać jakikolwiek pozytywny element w trakcie dzisiejszych notowań. Co więcej od wielu już dni ciężko mówić dobrze o perspektywach naszego rynku.
Sytuację pogarsza jeszcze koniunktura na zagranicznych giełdach. W Europie spadki są coraz silniejsze, a sytuację pogorszyły jeszcze dane z USA. Były gorsze od oczekiwań. Sprzedaż detaliczna spadła o 3,7% wobec spodziewanej zniżki o 2,8%. PPI spadło o 0,6%, a analitycy prognozowali wzrost o 0,1%. Spadał liczba bezrobotnych ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek, ale te dane chyba nie przeważą szali na korzyść byków. Sumując te informacje widać, że amerykańska gospodarka jest nadal słaba, a oznak ożywienia nie widać. Można powiedzieć, że koniunktura nie pogarsza się w takim tempie, jak to było wcześniej, ale lepiej nie jest.
Wobec tego byki, które pociągnęły jesienią rynki w górę, coraz ewidentniej znajdują się w pułapce. Wzrosty cen akcji wydają się mocno przesadzone i nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistym przebiegu procesów gospodarczych. To stwarza zagrożenie, że amerykańskie giełdy wejdą w okres trwałego przesilenia, czego zwiastunem będzie przełamanie przez Nasdaq linii trzymiesięcznych wzrostów. Wczoraj się to nie stało, choć było blisko. Kontrakty na NQ wskazują, że dziś byki mają minimalne szanse na obronę tego wsparcia. Jest ono silne, więc tym silniejszy będzie negatywny sygnał po jego przełamaniu.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu