Notowania banku z ostatniego miesiąca to iście klasyczny przykład stopniowego odwracania trendu wzrostowego. Miał on swój początek w pierwszej połowie sierpnia na poziomie 27,70 zł i wyniósł kurs do 49 zł, gdzie zostało ustanowione lokalne maksimum 15 listopada. Krótka korekta sprowadziła go do 46,10 zł, ale niewiele jeszcze wtedy wskazywało na możliwość zakończenia trendu rosnącego. Niepokój budziły wyraźne negatywne dywergencje, obecne na dziennym MACD i RSI. Szczególnie wskazania tego pierwszego oscylatora są interesujące, bo nieczęsto mamy na nim do czynienia z taką sytuacją. Lecz same dywergencje są tylko ostrzeżeniem przed wytracaniem impetu przez dotychczasową tendencję, nakazując zwrócenie bacznej uwagi na to, jak wypadnie test najbliższego oporu. W tym przypadku był to szczyt przy 49 zł, powyżej którego byki nie zdołały się przedostać choćby tylko w czasie sesji. Cechą charakterystyczną tego okresu notowań był spadek aktywności inwestorów. Nie pobudziła ich nawet silna zniżka z 6 grudnia i utworzenie długiej czarnej świecy, sprowadzające bezpośrednie zagrożenie dla trendu wzrostowego poprzez osiągnięcie poziomu kluczowego i silnego wsparcia. Było ono wyznaczone przez czteromiesięczną linię trendu oraz linię szyi formacji podwójnego szczytu, tworzącą się w okresie od 15 listopada do 7 grudnia.

W ten ostatni dzień doszło do silnego starcia obu stron rynku, co zaowocowało największym od 11 października wolumenem obrotu. Choć kurs nie zmienił się, to szala zwycięstwa przesunęła się na korzyść niedźwiedzi, gdyż doszło wtedy do przecięcia linii trendu. Jak się później okazało, było to wstępem do przekroczenia na następnej sesji linii szyi podwójnego szczytu. To wyjaśniło sytuację ostatecznie, przesądzając o rozpoczęciu korekty w ramach całej fali wzrostowej. By potwierdzić wiarygodność podanych wyżej sygnałów, zwróćmy uwagę na kilka istotnych elementów z nimi związanych.

Sama linia trendu obejmuje niekrótki przecież okres notowań, ma też trzy punkty zaczepienia, co wzmacnia jej znaczenie. Formacja podwójnego szczytu jest prawie wzorcowa z uwagi na wskazania płynące ze wskaźników technicznych, które już wcześniej ostrzegały przed słabnięciem trendu, a przede wszystkim na strukturę obrotów, gdzie kształtowaniu drugiej połowy figury towarzyszyła mała aktywność inwestorów. Wzrosła ona wydatnie dopiero w momencie pokonywania linii szyi. Formacja jest na tyle rozległa, by odwrócić trend o takiej długości, jak w tym przypadku, choć sama jej wysokość nie jest zbyt duża. Na jej podstawie można spodziewać się spadku do 43,20 zł, ale należy podkreślić, iż w oparciu o formacje wierzchołkowe można prognozować tylko minimalny zasięg ruchu. Tak więc w rzeczywistości może on zostać znacznie przekroczony.Reasumując, za bardzo wiarygodny sygnał sprzedaży trzeba uznać prawie jednoczesne przełamanie dwóch ważnych barier opisanych powyżej. Sytuacja, żeby tak istotne wsparcia znajdowały się na jednej wysokości nieczęsto ma miejsce w rzeczywistości. To z jednej strony wzmacnia znaczenie takiego punktu i utrudnia przebicie się poniżej niego, ale z drugiej, kiedy już to nastąpi, sygnał jest tym silniejszy. Ostatecznym potwierdzeniem, że sprawy idą w złym, dla posiadaczy tych akcji, kierunku będzie zamknięcie poniżej październikowego szczytu przy 45 zł. Wtedy nie ma sensu dłużej zwlekać z decyzją sprzedaży. Powrót powyżej 46,10 zł będzie oznaczać załamanie formacji podwójnego szczytu, choć zachowanie kursu w mijającym tygodniu wskazuje, że jest to mało prawdopodobne. Większe szanse są na to, że będzie realizowany zasięg zniżek, wynikający z formacji podwójnego szczytu, a nawet na spadek w okolice 40 zł, gdzie znajduje się dołek z 7 listopada i 38,2-proc. zniesienie fali wzrostowej.