Nadzieje na trwalsze wyhamowanie tempa zniżek, jakie dawało środowe zamknięcie w połączeniu z oczekiwaniem na pozytywne dane gospodarki amerykańskiej, okazały się krótkotrwałe. Wczorajsza sesja, przynosząc kolejny bardziej dynamiczny spadek, nie pozostawiła tym razem złudzeń co do dominacji niedźwiedzi i można tylko pomarzyć o blisko 30-proc. wzroście, jaki przez pomyłkę pojawił się na indeksie MIDWIG. Początek notowań był co prawda spokojny, ale narastające zniechęcenie oraz informacje o gorszych od spodziewanych wynikach sprzedaży detalicznej w USA okazały się skutecznym bodźcem do wychodzenia z rynku przy coraz niższych poziomach cenowych, również w przypadku dużych spółek, takich jak KGHM, TPSA, Softbank czy banków. Nie była to więc sesja jednego papieru, którego zachowania zniekształcają obraz (pomijam przypadek z EFL), ale marne to pocieszenie w obliczu tak jednoznacznej słabości, jaką pokazał cały rynek. Stwarza to bardzo złe wrażenie, również z punktu widzenia technicznego, gdzie w przypadku indeksu WIG20 wykres wskaźnika znalazł się poniżej poziomu 1200 pkt., który może okazać się teraz skutecznym oporem w przypadku prób odreagowania. Obrony przed dalszymi zniżkami można natomiast spodziewać się na poziomie 50 proc. zniesienia ostatniej fali zwyżki (czyli na wysokości ok. 1165 pkt.), choć w obecnej sytuacji trudno prognozować, na ile poziom ten jest istotny, biorąc zwłaszcza pod uwagę to, z jaką łatwością wczoraj główny indeks GPW pokonywał wsparcia.