Nowy Jork
Podczas sesji czwartkowej Dow Jones spadł o 128,36 pkt. (1,3%), a Nasdaq o 64,87 pkt. (3,23%). S&P 500 stracił 1,56%. Russell 2000 obniżył się o 1,4%.
W piątek trochę optymizmu wniosły dane, które wykazały w listopadzie mniejszy niż przewidywano spadek produkcji przemysłowej w USA, o 0,3% wobec 0,7% oczekiwanego przez ekonomistów. W związku z tym pojawiły się nadzieje, że trwające już 14 miesięcy załamanie koniunktury w przemyśle amerykańskim zbliża się do końca. Nie wystarczyło to jednak, żeby wyraźniej poprawić atmosferę na rynkach nowojorskich. Inwestorzy zwątpili bowiem w rychłe ożywienie aktywności gospodarczej po serii pesymistycznych prognoz przedstawionych w ostatnich dniach przez czołowe spółki high-tech. Wprawdzie w piątek wzrost zysków w pierwszej połowie 2002 r. zapowiedział gigant informatyczny Oracle, ale jego obecne wyniki okazały się gorsze niż przed rokiem. Negatywnie na nastroje wpłynęła też zapowiedź zmniejszenia w bieżącym kwartale oraz pierwszych trzech miesiącach przyszłego roku zysków spółek objętych indeksem S&P 500. Po stosunkowo niewielkich wahaniach Dow Jones spadł przed południem o ponad 6 pkt. (0,07%), a Nasdaq o 0,19%.
Londyn
Londyński FT-SE 100 obniżył się o 13,9 pkt. (0,27%). Najbardziej przyczyniła się do tego wyprzedaż walorów giganta przemysłu farmaceutycznego GlaxoSmithKline, towarzystwa naftowego BP oraz przedsiębiorstw high-tech, zwłaszcza Logica i ARM. Tym ostatnim zaszkodziły pesymistyczne prognozy analogicznych firm amerykańskich oraz spadek popytu konsumpcyjnego w USA. Staniały również akcje banków Barclays i Royal Bank of Scotland, ze względu na obawy dotyczące kryzysu finansowego w Argentynie. W ich ślady poszły notowania firm ubezpieczeniowych, negatywnie ocenionych przez Lehman Brothers.