Piątkowa sesja, mimo nie najlepszych prognoz krótkoterminowych, nie zakończyła się tak źle, jak liczyła na to strona podażowa. WIG20 spadł na zamknięciu o skromne 0,4%.
Indeks ten w trakcie sesji przetestował najbliższe wsparcie w okolicy 1150 pkt., co spotkało się z żywą reakcją strony popytowej. Wsparcie to związane jest z dolnym zasięgiem strefy akumulacji, jaką byki prowadziły między 16 a 22 października. Jest to również zniesienie połowy wysokości ruchu wzrostowego, jaki rozpoczął się 4/10 liczone metodą logarytmiczną.
Byki oczywiście były zmuszone podjąć próbę obrony tego wsparcia, gdyż jego przebicie groziło dalszą przeceną przynajmniej do poziomu 1085 pkt., czyli do linii średnioterminowego trendu spadkowego, utworzonej z połączenia szczytów z początku lutego i końca maja. Obecnie wydaje się, że w perspektywie krótkoterminowej dojście właśnie do tego poziomu wydaje się bardzo realne.
Sytuacja głównych średnich kroczących jest bardzo zła i charakterystyczna dla momentów powrotu do bessy. Zarówno SK-15, jak i SK-45 zostały bez problemów przebite i niewykluczone że w przyszłym tygodniu średnia szybsza przebije z góry wolniejszą.
MACD właśnie przebił linię równowagi, co także jest wyjątkowo pesymistycznym sygnałem. Oscylatory krótkoterminowe nie zachęcają do kupna, gdyż ochoczo zbliżają się do stref rynku wyprzedanego, posiadając jeszcze spory potencjał spadkowy.