Zdaniem Jacka Szwajcowskiego, prezesa PGF, jeszcze w tym roku zakończy się restrukturyzacja firmy. W jej wyniku PGF zmniejszyła liczbę spółek prowadzących dystrybucję w grupie z 21 do 14, magazynów z 47 do 20 oraz zatrzymała tylko 3 marki handlowe (z dziesięciu). O 538 osób zmniejszyło się też zatrudnienie, które wynosi obecnie 3,7 tys. Spółka polepszy w 2002 roku swoją rentowność. Marża EBITDA (zysk operacyjny + amortyzacja/przychody) ma wynosić do 4% zaś EBIT (zysk operacyjny/przychody) do 3%. Na przyszły rok zarządzający nie zaplanowali też dużych wydatków inwestycyjnych - mają one wynosić maksymalnie 18 mln zł (w tym około 13 mln zł na systemy informatyczne). Poziom inwestycji zmieni się, gdy spółce uda się wygrać któryś z przetargów prywatyzacyjnych na pozostałe państwowe Cefarmy, (Warszawa, Kraków, Białystok, Gdańsk i Łódź). Prezes firmy nie widzi też potrzeby podniesienia kapitału akcyjnego. - Taka możliwość będzie brana pod uwagę tylko w sytuacji ewentualnej akwizycji innego dystrybutora - powiedział prezes Szwajcowski.
Zdaniem zarządzających, wyniki finansowe grupy za 11 miesięcy tego roku pokazują, że skorygowana prognoza przychodów w wysokości 3,15 mld zł zostanie zrealizowana. - Rewizja pierwotnej prognozy to efekt spadku sprzedaży w rejonie Polski południowo-zachodniej - tłumaczy Jacek Dauenhauer, dyrektor finansowy PGF. Spadek przychodów w wymienionym rejonie kraju to efekt konkurencji ze strony firmy dystrybucyjnej założonej przez żonę Andrzeja Kamińskiego, byłego prezesa rady nadzorczej PGF, oraz żonę Krzysztofa Stachonia, byłego członka RN. Warto dodać, że obaj w dalszym ciągu mają ważne kontrakty menedżerskie z łódzką spółką.