Jak w kalejdoskopie przebiegają ostatnio sesje na rynku akcji. Rynek jest zmienny. Duża zmienność jest cechą charakterystyczną dla segmentów, gdzie inwestorzy nie są zdecydowani co do tego, w którym kierunku potoczą się notowania. Zmienność również jest postrzegana przez pryzmat ryzyka i powoduje, że niektóre kategorie inwestorów przezornie wolą zrezygnować z uczestnictwa w tak niespokojnym obrocie. Sekwencja spadków z ubiegłego tygodnia i pierwszej sesji w tym tygodniu wskazywałaby, że strona podażowa zaczyna ściągać indeks do minimum lokalnego z przełomu września i października. Wtorkowa sesja przeczy tej tezie, wskazując, że popyt wciąż nie daje za wygraną. Po słabym otwarciu indeks niemal od razu zaczął rosnąć, przełamując po drodze dwie średnie kroczące (SK-45 i SK-100). Wczorajsze zamknięcie wypadło poniżej krótkoterminowej średniej kroczącej. Wtorkowa aktywność z pewnością poprawia nadszarpnięte ostatnio samopoczucie byków, tym bardziej że oscylatory szybkie wygenerowały sygnały kupna, co okaże się zachętą do akumulowania dla wielu inwestorów. Niestety, wciąż nie przekonuje, że nadchodzą dobre czasy dla popytu. Co najwyżej spadki zostały odsunięte w czasie.