Ludwik Dorn (PiS) zastrzegł, że nie może oceniać propozycji koalicjantów przed zapoznaniem się z projektem nowelizacji. Dodał jedynie, że ma ona znamiona wywierania presji na RPP. Szef klubu PSL Marek Sawicki wyjaśniał, że wnioskodawcy projektu nowelizacji ustawy o NBP chcą powiększyć kompetencje Rady Polityki Pieniężnej, poszerzyć jej zadania, poszerzyć też jej skład. Według niego skład RPP ma być powiększony przynajmniej o sześć osób. Sawicki wyraził nadzieję, że te zmiany przyczynią się do poprawy współpracy RPP z rządem i do większej dbałości Rady o stan polskiej gospodarki. Nie podał szczegółów projektu. Polityk PSL przyznał, że złożenie projektu nowelizacji może być odbierane jako nacisk na RPP ze strony koalicji rządowej. "Ale jeśli RPP nie wsłuchuje się w informacje GUS, w informacje ekspertów, tylko zajmuje się cały czas sama sobą - bo tak to niestety wygląda - to nie ma tu żadnego nacisku" - powiedział. Dodał też, że inicjatorem projektu było PSL. Wacław Martyniuk (SLD) powiedział PAP, że projekt ma na celu to, aby RPP odpowiadała również za rozwój gospodarczy kraju. Poseł Sojuszu, podobnie jak Sawicki, nie chciał zdradzać szczegółów projektu. Zdaniem ministra finansów propozycja zwiększenia liczebności RPP ma szanse na poparcie większości sejmowej. "Jest w Sejmie tendencja do ograniczania niezależności Rady, taka propozycja w obecnej sytuacji ma szanse znaleźć poparcie większości" - powiedział Belka. W środę Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych. "Dzisiejsza decyzja daje argument osobom popierającym tego typu propozycje" - powiedział minister finansów. "Dzisiejsza decyzja jest zła, chociaż jej się spodziewałem" - dodał. Jego zdaniem obniżka stóp byłaby sygnałem, że RPP docenia wysiłki rządu. Janusz Lewandowski (PO) negatywnie ocenił koalicyjny projekt. "To inicjatywa bez precedensu w krajach demokratycznych i rynkowych, które zazwyczaj chronią niezależności banku centralnego i polityki monetarnej" - powiedział. Według posła PO rząd gotów jest naruszyć rozwiązanie systemowe w imię swoich bieżących interesów. "Poszerzenie składu Rady mogłoby dawać rządowi możliwość plastycznego kształtowania stóp procentowych według zapotrzebowania rządu" - ocenił. Lewandowski uważa również, że zamiar złożenia przez koalicjantów projektu nowelizacji ustawy o NBP ma posmak szantażu, czyli propozycji nie do odrzucenia w stylu "ojca chrzestnego", jeśli nie obniżycie stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu, to my pójdziemy do przodu z tą inicjatywą legislacyjną. Samoobrona jest przeciwna rozszerzaniu składu RPP. "Proponujemy zredukowanie liczby członków Rady, powiedzmy o połowę" - powiedział senator Samoobrony Henryk Dzido. Dodał, że zadania i cele Rady są uregulowane w już istniejących przepisach. Zdaniem Antoniego Macierewicza (LPR) ewentualne powiększenie RPP powinno wiązać się z gwarancją, że do Rady wejdą przedstawiciele wszystkich klubów parlamentarnych. Macierewicz nie wyobraża sobie sytuacji, w której nastąpiłoby powiększenie liczby członków Rady, a Liga Polskich Rodzin miałaby nie być uwzględniona. "W takiej sytuacji mielibyśmy do czynienia z próbą zawłaszczenia RPP dla partyjnego interesu koalicji rządzącej" - powiedział PAP rzecznik LPR. "Wysuniemy naszą kandydaturę" - zapowiedział. W ocenie posła Krzysztofa Oksiuty z koła SKL propozycja koalicji to element projektu likwidowania niezależności i "upolityczniania dotychczas niezależnych instytucji, jak RPP. Jego zdaniem SLD próbuje ręcznie sterować całą gospodarką. "Rząd uznał, że należy spacyfikować NBP i to jest bardzo niepokojące, bo nie po to tworzyliśmy ustrojową niezależność banku, aby teraz od tego odchodzić" - powiedział PAP poseł koła SKL. Obecnie RPP ma dziewięciu członków wybranych po równo przez Prezydenta, Sejm i Senat, a przewodniczącym RPP jest prezes NBP.
(PAP)