Do dymisji podał się minister gospodarki Domingo Cavallo - autor drastycznego programu oszczędnościowego, który miał umożliwić zrównoważenie budżetu i stanowi warunek wznowienia pomocy finansowej przez MFW i innych kredytodawców zagranicznych. Tylko wówczas zadłużona na 132 mld USD Argentyna mogłaby, choć w części, sprostać spłatom olbrzymich zobowiązań. Wraz z Domingo Cavallo ustąpił cały rząd, co - przynajmniej na pewien czas - stworzyło pustkę na tamtejszej scenie politycznej.

Na razie nic nie wskazuje na możliwość uspokojenia nastrojów. Argentyna wchodzi bowiem w piąty rok recesji, olbrzymia część społeczeństwa pogrążona jest w biedzie, a bezrobocie sięga 18,3%. Rozruchy objęły nie tylko najuboższą, zdesperowaną część ludności, która rabowała supermarkety, aby zaopatrzyć się w żywność. Szczególnie silny sprzeciw wywołują ograniczenia w dysponowaniu wkładami bankowymi i transferach pieniężnych, podczas gdy dla ubogiej części społeczeństwa najbardziej dotkliwe jest założone w przyszłorocznym budżecie blisko 20-proc. ograniczenie wydatków publicznych.

Zdaniem większości ekonomistów, Argentyna znalazła się na drodze do niewypłacalności oraz rezygnacji z obowiązującego od dziesięciu lat powiązania miejscowego peso z dolarem. Oznaczałoby to nie tylko bankructwo finansów publicznych, ale także tysięcy Argentyńczyków.

Krytyczne nastawienie do polityki gospodarczej i finansowej rządu znalazło odbicie w środowej decyzji izby niższej parlamentu, zdominowanej przez opozycję. Odwołano część restrykcji bankowych, dając depozytariuszom pełny dostęp do ich pieniędzy. Anulowano też specjalne uprawnienia ministra gospodarki, co pośrednio musiało wpłynąć na jego dymisję.

Obecnie najważniejsze jest wypełnienie politycznej próżni po odejściu Domingo Cavallo. Domagają się tego miejscowe kręgi gospodarcze oraz inwestorzy zagraniczni. Brak sprawnego kierownictwa może bowiem przyspieszyć krach gospodarczy, a także wpłynąć negatywnie na sytuację na rynkach wschodzących w innych częściach świata.