Z przebiegu czwartkowej sesji wynika tylko jedno - wszystkie poważniejsze decyzje inwestycyjne zapadną i będą realizowane już po Nowym Roku, obecnie mamy do czynienia tylko i wyłącznie z dryfowaniem rynku na bardzo niskich obrotach, sięgających zaledwie 130 mln zł. Taka sytuacja może zostać jednak zinterpretowana na niekorzyść byków, gdyż podczas gdy wartość indeksu WIG prawie się nie zmieniła, giełdy zachodnie notowały całkiem przyjemne zwyżki. Czyżby więc było aż tak źle, że warszawskie byki nie dały się ponieść ogólnej, świątecznej fali optymizmu? Niestety, nie można tego wykluczyć, a wystarczy spojrzeć tylko na średnie kroczące, by decyzje dotyczyły raczej sprzedaży akcji niż ich kupna. Do tego dochodzi zniżkujący poniżej poziomu równowagi MACD oraz sygnał sprzedaży na Stochastic Oscillator i w zasadzie otrzymujemy odpowiedź na pytanie, dlaczego nasz rynek wypada słabo na tle pozostałych giełd. Niestety, w jeszcze większą rozterkę można popaść analizując wykres tygodniowy indeksu, na którym widać, iż WIG wyraźnie nie ma siły, by pokonać SK-45, a tygodniowy MACD wyraźnie zwolnił, od momentu jak zbliżył się, a było to ok. 4 tygodnie temu, do poziomu równowagi. Jedynym wskaźnikiem, i to zarówno w układzie dziennym, jak i tygodniowym, który nie przekreśla jeszcze pozycji byków, jest Ultimate Oscillator.