Ostatnia sesja starego roku, zgodnie z oczekiwaniami, niczym szczególnym nie zaskoczyła.Na jej obraz złożyły się niewielkie zmiany cen akcji, brak spektakularnych wzrostów czy spadków będących efektem "porządkowania" własnych oraz konkurencyjnych portfeli przez inwestorów instytucjonalnych, międzyświąteczny marazm przy bardzo niskich obrotach. Z pewnością nie najlepiej to rokuje na pierwsze noworoczne sesje. Jednak niezaprzeczalna zaleta ostatnich notowań polega na tym, że zakończyły one giełdowy rok, będący dla GPW pod wieloma względami jednym z bardziej feralnych okresów w jej historii. A, jak wiadomo, nowy rok to nowe nadzieje, zwłaszcza dla inwestorów oczekujących wzrostu wartości już posiadanych akcji.
Z tego punktu widzenia dość istotne wydaje się, że giełda warszawska przynajmniej pod względem technicznym w noworoczne notowania wejdzie w umiarkowanie sprzyjających okolicznościach. Wynika to głównie z zachowania indeksu szerokiego rynku, który z uwagi na minimalną podatność na znaczne wahania pojedynczych walorów jest obecnie najbardziej wiarygodnym wskaźnikiem rodzimej koniunktury giełdowej. Szczególną uwagę zwraca tu zatrzymanie korekty październikowo-listopadowych wzrostów na poziomie zaledwie 2 pkt. wyższym od dołka z 7 listopada. Fakt ten w ciekawy sposób koresponduje z wynikającą z teorii Elliotta regułą "dna fali czwartej jako poziomu wsparcia". Na tej podstawie należy założyć, że dopóki WIG wyraźnie nie zejdzie poniżej 13 540 pkt., tak długo można mieć nadzieję na kontynuację tendencji zapoczątkowanej na GPW przed trzema miesiącami, czego wstępnym, jednak silnym potwierdzeniem będzie pokonanie oporu w okolicach 14 tys. pkt. Z niewielkiej różnicy obu poziomów wynika, że wiarygodny sygnał zajęcia odpowiedniej pozycji inwestorzy powinni otrzymać w bardzo bliskiej perspektywie.
Zwróć uwagę na:
Dębica, Stomil Olsztyn - średnioterminowa tendencja wzrostowa w przypadku obu walorów wydaje się niezagrożona, zwłaszcza w perspektywie oczekiwanej poprawy wyników sprzedaży za ostatni kwartał ub.r.
Unikaj: