Tak czy inaczej w poniedziałek kontrakty na indeks WIG20 wahały się w wąskim przedziale, ale szerszym niż na sesji piątkowej. Można było odnieść wrażenie, że na rynku terminowym pozostali sami jego entuzjaści. Jednakże od godziny 10.30 dał się zauważyć wyraźny i konsekwentny trend spadkowy, przekręcający bazę na minus. Całkowity obrót wyniósł zaledwie 2820 kontraktów, co jednak ciekawe, LOP wzrósł jednocześnie aż o prawie 300 pozycji. Jak wspomniałem wcześniej, jedynym interesującym wydarzeniem na sesji było zejście bazy na minus (i to całkiem spory jak na ostatnie sesje - czyżby ktoś spodziewał się znacznych zniżek już 2 stycznia?). WIG20 zakończył dzień na poziomie 1208 pkt., podczas gdy kontrakty na niego aż 17 pkt. niżej. Wolumen na 2 fixingu stanowił grubo ponad 10% całkowitego obrotu, ten jednak, jak na niego nie patrzeć, był bardzo mały.
Niskie zamknięcie na poziomie 1191 pkt. w żaden sposób nie rozstrzyga technicznej sytuacji kontraktów. Oczywiście, nadal utrzymują się one w trendzie spadkowym i za bardziej prawdopodobne uznaję ich spadek do 1130 pkt. niż jakikolwiek wzrost. Na tej właśnie wysokości znajduje się 62-procentowe zniesienie październikowego odbicia oraz jedna z przełamanych linii trendu spadkowego.