O ile początkowe sesje (jeszcze te z ostatnich dni listopada) mogły napawać optymizmem, to jednak kolejne tygodnie przyniosły spadek zainteresowania nowym instrumentem. Malejące średnie statystyki na sesje są szczególnie niepokojące, jeśli uwzględnimy, iż ogromny udział w ich kreowaniu mają animatorzy rynku. Po części potwierdza to także opinię, iż znaczna część obrotu generowanego w pierwszych dniach funkcjonowania miniWIG20 to transakcje czysto testowe, pozwalające inwestorom zapoznać się z nowym produktem warszawskiej giełdy.
- Rynek rozwija się wolniej, niż oczekiwałem. Częściowo spowodowane jest to zapewne ogólnie niską aktywnością inwestorów w ostatnim okresie, częściowo natomiast ciągle zbyt małą wiedzą o produkcie, zwłaszcza wśród małych inwestorów, na których bardzo liczymy - podsumowuje pierwszy miesiąc Adam Maciejewski, dyrektor działu notowań GPW. Według prowadzonych przez giełdę statystyk, w grudniu udział animatorów sięgał nawet kilkudziesięciu procent obrotu na sesję. Natomiast liczba inwestorów indywidualnych zawierających transakcje nie przekroczyła jeszcze dwustu.
Realizowali oni zlecenia za pośrednictwem siedemnastu biur i domów maklerskich, w czym największy udział miał DM Banku Handlowego - ponad 31%. Kolejne miejsca przypadły na DI BRE - około 27%, BZ WBK prawie 12%, Beskidzki - 10% oraz Erste 8%. Giełda nie zamierza jednak poprzestać na przyglądaniu się tej nieciekawej sytuacji. - Planujemy działania aktywizujące zainteresowanie jednostkami - zapowiada dyrektor Maciejewski, który jednak na razie nie zdradza szczegółów.