O stanie rynku można też wnioskować na podstawie analizy struktury przychodów biur maklerskich. Przychody z działalności maklerskiej i doradczej wyniosły 131,6 mln zł, co oznacza spadek w stosunku do II kwartału o ponad 19 mln zł, czyli prawie o 13%. Osiągnęły one poziom najniższy w ostatnim pięcioleciu. Z tytułu prowizji od klientów biura uzyskały 99,3 mln zł, w tym niecałą połowę stanowiły prowizje z obrotu akcjami. Te ostatnie były najniższe od pięciu lat. Jak nietrudno się domyślić, sytuacja brokerów byłaby jeszcze bardziej tragiczna, gdyby nie silnie rozwinięty segment obrotu instrumentami pochodnymi, a właściwie kontraktami na WIG20, z którego pochodzi pozostała część przychodów prowizyjnych (prowizje z handlu obligacjami mają marginalne znaczenie). Do zaledwie 600 tys. zł, a więc o połowę w porównaniu z poprzednim kwartałem obniżyły się przychody z prowizji z tytułu sprzedaży jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Przychody te nigdy nie były znaczące, jednak ich obecny poziom jest już zupełnie symboliczny.
Największy udział mają przychody z tytułu transakcji operacyjnymi (wynikających z pełnienia funkcji animatora rynku lub animatora emitenta) i handlowymi (kupionymi na rachunek własny w celu ich odsprzedaży w terminie krótszymi niż 6 miesięcy od dnia zakupu) papierami wartościowymi. Wyniosły one 377,9 mln zł i były niższe niż w II kwartale prawie o 3,3 mln zł, a więc o niespełna 1%. Jednak koszty z tego tytułu wyniosły 381,7 mln zł i wzrosły w stosunku do poprzedniego okresu o 7,5%, powodując pogorszenie wyniku finansowego.Mizerne wyniki
W III kwartale ubiegłego roku łączna strata brutto osiągnięta przez wszystkie biura maklerskie działające w Polsce wyniosła 19,7 mln zł i był to najgorszy wynik w ostatnim pięcioleciu i prawdopodobnie jeden z najgorszych w całej historii naszego rynku kapitałowego. Tradycyjnie już wynik ten najsilniej obciążony był z tytułu działalności maklerskiej i doradczej. Działalność ta - skądinąd podstawowa dla tej branży - przyniosła stratę w wysokości aż 59,4 mln zł. Znów - podobnie jak w poprzednich kwartałach - największy wpływ na zniwelowanie tak niekorzystnego rezultatu miały zyski z działalności finansowej. Przychody z tego tytułu wyniosły 54,3 mln zł, zaś koszty 18,1 mln zł, a więc dodatnie saldo wyniosło 36,2 mln zł. Jednak przychody z tego tytułu wykazują wyraźną tendencję spadkową, trwającą od początku ubiegłego roku. Jeszcze w końcu 2000 r. wyniosły one nieco ponad 103 mln zł, w I kwartale roku ubiegłego było to już tylko 82 mln zł, w II 72,5 mln zł i w III zaledwie 54,3 mln zł. Obniżają się więc one w tempie około 20% z kwartału na kwartał. W efekcie w III kwartale ubiegłego roku osiągnęły poziom najniższy od września 1999 r. i stanowiły zaledwie połowę przychodów, jakie z tego tytułu biura uzyskały w końcu 2000 r. Tak więc i to źródło dochodów zaczyna coraz wyraźniej wysychać.
Nie zarobiły też biura maklerskie na handlu papierami wartościowymi na własny rachunek oraz na inwestycjach w papiery lokacyjne. Koszty poniesione z tytułu działalności związanej z operacyjnymi i handlowymi papierami wartościowymi wyniosły w okresie od lipca do września ubiegłego roku 381,7 mln zł, przychody z tego typu działalności osiągnęły zaś 377,9 mln zł, a więc saldo było ujemne i wyniosło 3,8 mln zł. Straty z typowej dealerki (a więc kupna na własny rachunek w celu ich szybkiej odsprzedaży) wyniosły 4,6 mln zł - przychody ze sprzedaży papierów wyniosły bowiem 362,1 mln zł, koszty ich zakupu zaś 366,7 mln zł.
Dziwna struktura
Struktura przychodów i kosztów oraz udział poszczególnych dziedzin działalności biur maklerskich w tworzeniu ich wyniku finansowego jest co najmniej zastanawiająca. Udział działalności maklerskiej i doradczej, a więc stanowiącej istotę funkcjonowania biur maklerskich, wynosi niecałe 23% ogółu przychodów i prawie 32% kosztów tych podmiotów. Jak wspomniano wyżej, wynik tej działalności zamyka się pokaźną stratą i nie jest to sytuacja wyjątkowa. Wręcz przeciwnie - począwszy od II kwartału 2000 r. jest ona permanentnie deficytowa, spośród osiemnastu kwartałów zaś, licząc od początku 1997 r., zaledwie w siedmiu udało się z tej działalności osiągnąć zysk, a tylko w czterech wielkość tego zysku była znacząca (od 34 do 46 mln zł w pierwszych trzech kwartałach 1997 r. i 58 mln zł w pierwszych trzech miesiącach 2000 r.). To powinno dawać do myślenia przede wszystkim samym biurom maklerskim, ale także instytucjom odpowiedzialnym za rozwój rynku i obowiązujące na nim regulacje. Utrzymywanie się bowiem takiego stanu rzeczy doprowadzić może bowiem do rezygnowania z działalności kolejnych podmiotów. O zapaści panującej w branży może świadczyć to, że brakuje zainteresowanych przejęciami słabszych biur maklerskich, z naszego rynku zaś wycofują się coraz liczniej brokerzy reprezentujący duże zagraniczne instytucje finansowe.