Dość powszechnie oczekuje się odejścia od ścisłych związków argentyńskiego peso z dolarem amerykańskim, co może oznaczać dewaluację argentyńskiej waluty o ok. 40%, powiązanie peso z nowym koszykiem walut zawierającym brazylijskiego reala, euro, jena i dolara.
Duhalde, którego parlament niemal jednomyślnie wyposażył w dwuletni mandat, uważa, że polityka ekonomiczna realizowana przez poprzednie rządy doprowadziła do nędzy 2 miliony osób, zniszczyła klasę średnią oraz spowodowała załamanie przemysłu. W rezultacie nie ma kredytu wewnętrznego ani zewnętrznego. Argentyna jest bankrutem - oświadczył ten uważany za populistę peronistowski polityk, który dwa lata temu przegrał rywalizację o najwyższy urząd z Fernando de la Rua.
Nowy rząd ma mieć charakter ponadpartyjny, ale według bliskich współpracowników nowego prezydenta, za gospodarkę ma odpowiadać zasiadający w parlamencie reprezentujący Partię Peronistów ekonomista Jorge Remes Lenicov. Jego zadaniem będzie zwiększenie konkurencyjnosci argentyńskiego eksportu oraz zdynamizowanie gospodarki od trzech lat przeżywającej recesję. Prawdopodobna dewaluacja peso jednak utrudni przedsiębiorstwom i indywiadualnym kredytobiorcom spłatę zobowiązań zaciągniętych w dolarach amerykańskich. Stanowią one aż 70% wszystkich kredytów.
Dziesięć lat temu Argentyna zdecydowała się na powiązanie peso z dolarem w relacji 1:1, dzięki czemu opanowano hiperinflację, a w okresie ośmiu lat produkt narodowy brutto wzrósł o 65%. O dalszym biegu wydarzeń w pewnym stopniu zdecydowała Brazylia poprzez dewaluację swojego reala na początku 1999 r. Od tego momentu PKB Argentyny spadł o 6%, a za peso można dziś dostać 77 centów. n
Duhalde na czele panstwa to ryzykowny, chociaż prawdopodobnie jedyny możliwy wybór. Ma opinię dinozaura argentyńskiej sceny politycznej i swój udział w "unicestwieniu państwa", o którym głośno mówi oskarżając architektów poprzedniej polityki. Jako gubernator prownicji Buenos Aires walnie przyczynił się do powiększenia deficytu publicznego. Na jego reputacji ciążą też oskarżenia o korupcję. Na początek obiecał Argentyńczykom, że z banków dostaną to, co tam zdeponowali, a więc dolary bądź peso. Nie wiadomo jednak, kiedy to się stanie ani skąd weźmie pieniądze. Na razie za wszelką cenę próbują odzyskać przysługujące im 250 peso tygodniowo.