Na wczorajszej sesji WIG20 wzrósł o 9 punktów, do 1217 pkt., i pozostaje pomiędzy szczytem z 18 grudnia na 1219 pkt. a dołkiem z 14 grudnia na 1172 pkt. Wprawdzie pokonanie lokalnego szczytu byłoby sygnałem rosnącej siły byków, ale żeby można było mówić o próbie powrotu do trendu wzrostowego, musi zostać przełamana spadkowa linia trendu pociągnięta po dwóch ostatnich szczytach i zamknięta luka bessy, z górnym ograniczeniem na 1237 pkt. Nad dołkiem z 14 grudnia wsparcie wyznacza połowa dużej białej świecy na 1195 pkt.

Na większe prawdopodobieństwo spadków wskazuje fakt, że od połowy listopada szczyty i dołki na wykresie indeksu położone są coraz niżej. Niewyczerpany pozostaje zasięg zniżki wynikający z zeszłorocznej formacji głowy i ramion, wskazujący na 1130 pkt.

Ciekawie prezentuje się wykres wskaźnika MACD zarówno w ujęciu dziennym, jak i tygodniowym. Pierwszy wskaźnik po okresie wzrostu zbliża się do linii sygnalnej i poziomu równowagi, drugi będzie testować poziom równowagi. W obydwu przypadkach taki układ to dobry moment na bardzo efektowne sygnały sprzedaży. Analiza oscylatorów krótkoterminowych w momentach takiego marazmu niewiele wnosi i nie pozostaje nic innego jak oczekiwanie na wybicie.

Na wykresie tygodniowym indeksu najważniejszym oporem pozostaje główna linia trendu, obejmująca całą już prawie dwuletnią bessę. Linia ta przebiega tuż nad wykresem indeksu, nie dając zbyt wiele miejsca na wzrosty. Chyba że mielibyśmy do czynienia z korektą całej bessy, a może nawet z jej zakończeniem.