Również Urząd Regulacji Energetyki (URE) potwierdził, że wyłączanie zasilania hucie było uzasadnione. GZE nie zamierza zatem wznowić dostaw energii do zakładu. "W postępowaniu administracyjnym przed prezesem URE zostało wykazane, że Huta Łaziska nie reguluje należności wobec GZE zgodnie z zawartą umową, a zatem nie było podstaw do uznania częściowego wstrzymania dostaw energii przez GZE do huty za nieuzasadnione" - napisał w komunikacie prasowym rzecznik URE Olgierd Szłapczyński. Przedstawiciele huty są jednak przekonani, że racja jest po ich stronie, co - jak mówią - potwierdził Sąd Antymonopolowy. "Sąd rzeczywiście oddalił nasz wniosek i zażalenie, ale dlatego, że korzystna dla GZE decyzja URE była bezprawna i nie powinna w związku z tym wywierać skutków prawnych. GZE powinien zatem dostarczać energię aż do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sporu przez Sąd Antymonopolowy" - powiedział PAP wiceprzewodniczący rady nadzorczej huty Radosław Miśkiewicz. Spór pomiędzy GZE a hutą dotyczący wysokości opłat trwa od wielu miesięcy. Nasilił się w październiku, kiedy zarząd Huty Łaziska poinformował, że spółka przestaje płacić rachunki za przesyłanie energii. Na podstawie wyliczeń zatrudnionych przez siebie ekspertów spółka uznała wtedy, że tylko w okresie od lutego do września 2001 roku huta zapłaciła o 18 mln zł za dużo. GZE nie podzielił tej argumentacji i gdy nie otrzymał pieniędzy, wstrzymał dostawy prądu. 12 października Urząd Regulacji Energetyki nakazał wznowienie dostaw do czasu rozstrzygnięcia sporu. 14 listopada Urząd uchylił tę decyzję, uznając, że wstrzymanie dostaw było uzasadnione i że huta nie miała prawa samodzielnie ustalać cen przesyłu. Następnego dnia po tej decyzji Urzędu GZE po raz kolejny odciął hucie prąd, do czasu otrzymania bieżących należności, które ocenia na 14 mln zł. Huta przerwała produkcję. Złożyła też odwołanie i zażalenie od decyzji urzędu do Sądu Antymonopolowego w Warszawie. Ten oddalił je. Uzasadniając swoją decyzję sąd napisał, że "przed upływem terminu do wniesienia odwołania decyzja nie ulega wykonaniu, zaś wniesienie odwołania w terminie wstrzymuje jej wykonanie". Zakwestionowana przez hutę decyzja URE (w sprawie odłączenia hucie zasilania) mogłaby być wykonana, gdyby nadano jej rygor natychmiastowej wykonalności albo podlegała natychmiastowemu wykonaniu z mocy ustawy. "W rozpoznawanej sprawie decyzja prezesa Urzędu Regulacji Energetyki z 14.11.2001 nie została opatrzona rygorem natychmiastowej wykonalności ani też nie podlega natychmiastowemu wykonaniu z mocy prawa, a zatem wniesione odwołanie już wstrzymało jej wykonanie" - napisał sąd. Powołując się na tę argumentację przedstawiciele huty mówią, że ponowne odłączenie zasilania przez GZE było bezprawne. Przed sądem wciąż toczy się spór dotyczący meritum sprawy, a więc cen za przesył energii. Huta Łaziska, według której GZE pobiera za duże opłaty za przesył, domaga się, aby ceny zostały ustalone w odniesieniu do rzeczywistych kosztów przesyłu ponoszonych przez dystrybutora, czyli GZE. Huta zapowiada, że wystąpi do GZE o odszkodowanie, niezależnie od rozstrzygnięcia sporu. Straty zakładu kierownictwo huty szacuje na dziesiątki milionów złotych. Szuka też innego dostawcy energii. GZE SA to największa spółka dystrybucji energii w kraju. Jej udział w polskim rynku dystrybucji energii wynosi 11 proc. W lutym 2001 roku GZE pozyskał inwestora strategicznego - szwedzką firmę Vattenfall, która ma obecnie 31-proc. pakiet akcji GZE. Huta Łaziska jest jedynym w Polsce producentem żelazostopów dla hut i odlewni. Około 90 proc. swojej produkcji eksportuje. W 2000 roku wartość eksportu wyniosła około 27 mln USD. Zakład zużywa prawie 1 proc. krajowego zużycia energii elektrycznej.

(PAP)