Na łączny wynik złożyły się przede wszystkim obroty z rynku akcji, które nieznacznie przekroczyły 60,5 mld zł. To jednak aż o 41% mniej niż w poprzednim roku ogarniętym internetowym szaleństwem. Wynik ten nie jest jednakże imponujący nawet w porównaniu ze znacznie spokojniejszym 1999 r., gdyż wówczas obroty na akcjach były wyższe o 15%.
Znacznie lepiej wyglądała sytuacja na rynku obligacji. Osiągnięto tu rekordowe obroty - blisko 5,1 mld zł. Na wynik ten "zapracował" jednak głównie resort finansów, który swoimi pomysłami oprocentowania dochodów z lokat bankowych i papierów skarbowych wywołał istny run zakupów obligacji. W samym tylko listopadzie, kiedy to ważyły się losy tegorocznych ustaw podatkowych, obroty przekroczyły 1,9 mld zł. W standardowych warunkach na takie wyniki należy czekać 6-7 miesięcy.
W ub.r. systematycznie wzrastały także obroty na rynku kontraktów terminowych (liczone przez GPW jako suma dwóch stron rynku, bez uwzględniania kontraktów walutowych), które były o ok. 150% większe niż w roku 2000. Pamiętajmy jednak, że wyniki te są nieco "podrasowane", ponieważ przez ostatni kwartał giełda zmieniła zasadę obliczeń, dodając obroty generowane przez animatorów.
Podobnie jak i w latach poprzednich, największe zasługi w generowaniu obrotów przypadły inwestorom korzystającym z usług CDM Pekao SA. Mieli oni ponad 12-proc. udział w rynku akcji i kontraktów i aż 33-proc. w sektorze obligacji. Dominacja na tym ostatnim parkiecie jest szczególnie wyraźna, ponieważ dwa kolejne biura (DM BH i DM BSK) zaledwie nieznacznie przekroczyły 9%.
Na rynku akcji CDM nie zdołał wyprzedzić nawet DM Banku Handlowego połączony z dawnym Citibrokerage. Na biuro to przypadło 10,15%, na Citibrokerage zaś - 1,42% udziału. Kolejne miejsca zajęli brokerzy obsługujący głównie inwestorów zagranicznych, jak CS First Boston (8,42%), ING Barings (6,55%), ABN Amro (5,86%), czy CA IB Securities (5,83%). Dopiero na siódmym miejscu znalazł się rodzimy DI BRE Banku (5,73%).