Zdaniem Andrzeja Knigawki, autora raportu, dla akcjonariuszy Elektrimu decyzja zarządu spółki o restrukturyzacji zadłużenia z tytułu obligacji zamiennych była słuszna. - Pozycja akcjonariuszy jest obecnie lepsza, niż w sytuacji, gdyby zarząd zdecydował się zastawić aktywa telekomunikacyjne i energetyczne, otrzymując w zamian drogie finansowanie krótkoterminowe - uważa A. Knigawka.

Kluczowa dla uratowania Elektrimu przed bankructwem jest obecnie zgoda obligatariuszy na restrukturyzację zadłużenia. ABN Amro uważa, iż warszawski holding musi zaoferować posiadaczom obligacji zabezpieczenie ich wierzytelności oraz przekonać ich, że jest w stanie ograniczyć współczynniki spalania gotówki (cash burn) i zadłużenia. Jeśli to się uda, to obligatariusze, biorąc pod uwagę fakt, iż posiadane przez nich wierzytelności nie mają obecnie zabezpieczenia, uznają bankructwo za rozwiązanie dla nich mniej korzystne.

W opinii autora raportu, panika, która spowodowała ponad 50-proc. przecenę papierów Elektrimu w IV kwartale ub.r., może jeszcze potrwać, a w krótkim okresie należy liczyć się z dużymi wahaniami kursu. Jego zdaniem, scenariusz przewidujący bankructwo holdingu jest mało realny. Nawet jednak, gdyby został on zrealizowany, to wartość likwidacyjną firmy przypadającą na jedną akcję oszacowano na 10 zł. Kwota ta została uzyskana przy założeniu sprzedaży 49-proc. udziału w Elektrimie Telekomunikacja za 287 mln USD oraz pozostałych aktywów za 246 mln USD.

W przypadku dalszego istnienia firmy cena docelowa określona została na 18 zł. W tym scenariuszu wartość ET dla Elektrimu została oceniona na 512 mln dolarów (kwota ta uwzględnia 60 mln USD podatku, który spółka musiałaby zapłacić przy sprzedaży ET za 571 mln USD). Po uwzględnieniu wartości pozostałych aktywów jeden walor warszawskiego holdingu został wyceniony na 22 zł. Kwota ta została zdyskontowana o 18,7% (koszt kapitału w Elektrimie) i w ten sposób autor uzyskał ostateczną cenę na poziomie 18 zł.