Kolejna udana sesja dla posiadaczy akcji spółek o największej kapitalizacji. Od początku roku mamy do czynienia z dynamicznymi wzrostami. Rynek jakby zdawał się wskazywać, że tzw. efektu stycznia nie należy lekceważyć. Na wczorajszej sesji doszło do pokonania listopadowego maksimum lokalnego (14 listopada 2001) na wysokości 1339 pkt.,co dodatkowo potwierdza potencjał strony popytowej, która obudziła się z kilkutygodniowego letargu równie zdecydowanie jak zaskakująco. Środki OFE i prawdopodobna realokacja środków z Argentyny sprawiły, że blue-chipy osiągają poziom, którego jeszcze przed dziesięcioma dniami mało kto oczekiwał.

Na horyzoncie makro widać jednak dwa zasadnicze zagrożenia. Po pierwsze na linii RPP - rząd wyraźnie iskrzy. Podważenie niezależności ciała, odpowiadającego za politykę pieniężną, z pewnością rozczarowałoby inwestorów instytucjonalnych, a w szczególności rodem z zagranicy. Trudno sądzić, że dewaluacji w Argentynie nie będzie. Utrzymywanie dotychczasowego parytetu prowadzi nieuchronnie do konserwacji zapaści gospodarczej. Skokowa dewaluacja zwiększy atrakcyjność lokalnych aktywów i wzorem Turcji należy spodziewać się napływu kapitału do Argentyny, co odczują inne emerging markets.

Siła, z jaką do akumulacji przystąpiła strona popytowa, sugeruje, że zwyżka będzie kontynuowana. Spora zmienność indeksu, słaba atrakcyjność kursów pod kątem choćby tegorocznych zysków może skłaniać do ostrożności inwestorów, zainteresowanych mało ryzykownymi trendami.