. Czeski rząd i bank centralny starają się walczyć ze zbyt silną koroną, na której kurs wpływają oczekiwania rynku na ogromne wpływy z prywatyzacji kluczowych przedsiębiorstw dystrybucji paliw. W grudniu rząd i CzNB zdecydowały, że środki ze sprzedaży Transagzu i Unipetrolu nie trafią na rynek. Zdeniek Tuma, po rozmowach z premierem i ministrem finansów, powiedział, że rząd zamierza część pieniędzy z prywatyzacji obu przedsiębiorstw przeznaczyć na spłacenie zadłużenia państwa. W reakcji na oświadczenie Tumy o wspólnej - wraz z rządem - walce ze zbyt silną koroną, czeska waluta osłabła w stosunku do euro o 20 halerzy. Jej kurs ustalił się we wtorek w południe na poziomie 32,25 koron za euro. Podjęta w roku 2000 przez czeski rząd próba ograniczenia autonomii banku centralnego skończyła się fiaskiem. Trybunał Konstytucyjny - na wniosek prezydenta - uchylił tę część ustawy o Czeskim Banku Narodowym, która czyniła go współodpowiedzialnym za politykę gospodarczą rządu i ograniczała jego niezależność. Parlament nie może więc ingerować w budżet CzNB, nie ma prawa kontrolowania jego działań; niezmienione pozostały także zasady powoływania (w całości przez prezydenta) Rady Czeskiego Banku Narodowego (odpowiednik naszej Rady Polityki Pieniężnej). Bank centralny pozostał autonomiczny, jednak konsultuje on z rządem swoje najważniejsze kroki, działając np. na rzecz obniżenia stóp procentowych albo osłabienia kursu korony, kiedy stanowi to zagrożenie dla czeskich interesów gospodarczych. Zbigniew Krzysztyniak (PAP)