Reklama

GPW "grozi" spekulacyjna bańka

Publikacja: 09.01.2002 07:23

Ostatni silny wzrost na warszawskiej giełdzie, który wszyscy łączą z efektem stycznia, z pewnością cieszy wielu inwestorów, zwłaszcza zaś właścicieli akcji i długich pozycji na kontraktach. Jednak ja obawiam się, by efekt stycznia 2002 nie był początkiem efektu spekulacyjnej bańki z przełomu 1993 i 1994 r., gdy WIG w ciągu 12 miesięcy pokonał niebotyczną odległość od 1 tys. pkt. do ponad 20 tys. pkt., by później równie efektownie spaść, po drodze grzebiąc rzesze świeżo upieczonych inwestorów.

Wiem, wiem. Inne są obecnie warunki makro, geo itd. Na innym etapie rozwoju jest już okrzepły i dojrzały polski rynek kapitałowy. W jednym jednak widzę pewne podobieństwo, które napawa mnie obawą. Zakładając systematyczny wzrost strumienia pieniędzy napływających na GPW (w 1993 i 1994 r. inwestowane środki pochodziły przede wszystkim od inwestorów indywidualnych, a obecnie od OFE), rynek, podobnie jak to miało miejsce poprzednio, może okazać się zbyt wąski, by mógł wchłonąć napływający kapitał. Początek wzrostu może mieć, tak jak w 1993 r. podłoże fundamentalne, czyli niedoszacowanie notowanych spółek w stosunku do podobnych firm zagranicznych.

Co przemawia za kontynuacją obecnej fali wzrostowej?

1. Po pesymistycznych przewidywaniach z ubiegłego roku zagraniczne banki inwestycyjne (m.in. Merrill Lynch, Credit Suisse First Boston) łaskawszym okiem patrzą obecnie na region środkowoeuropejski, w tym Polskę. Podkreślają proces konwergencji z Unią Europejską i w miarę atrakcyjny C/Z giełdowych spółek.

2. Perspektywa kolejnych obniżek stóp procentowych.

Reklama
Reklama

3. Perspektywa ożywienia polskiej gospodarki w II półroczu, co powinno pozytywnie odbić się na wynikach notowanych spółek.

4. Rosnąca aktywność funduszy emerytalnych i inwestycyjnych.

5. Ruch w górę może wzmocnić druga fala środków pochodzących od inwestorów zagranicznych, którzy mimo mocnego złotego zdecydowanie wchodzili na rynek na ostatnich sesjach.

6. Zagranica prawdopodobnie zacznie odbudowywać swoje pozycje w GDR-ach, co ograniczy liczbę akcji obracanych na GPW.

Jeśli rzeczywiście zrealizuje się scenariusz, w którym WIG20 będzie w najbliższych miesiącach nadal rosnąć w oczekiwaniu na nadejście pozytywnych informacji makroekonomicznych, w następnych miesiącach hossa może być już sztucznie podtrzymywana. Możliwości lokowania nowych środków przez krajowe fundusze emerytalne w płynne spółki będą bowiem coraz bardziej ograniczone. Maleje bowiem liczba dużych, atrakcyjnych i stabilnych finansowo spółek o odpowiednim free float. Przy obowiązującym 5-proc. limicie inwestowania przez nie środków za granicą będą one zmuszone do zwiększania zaangażowania na "duszącym" się polskim rynku giełdowym. Będzie on praktycznie ograniczony do kilku - kilkunastu firm z WIG20.

Co przemawia w drugim etapie za zmianą tegorocznej fali wzrostowej w hossę spekulacyjną?

Reklama
Reklama

1. Na przełomie 1993 i 1994 r. inwestorzy indywidualni patrzyli sobie na ręce i podkręcali giełdowe notowania, uważając, by za wcześnie nie wysiąść z pędzącego pociągu. W tym roku mogą z powodzeniem zastąpić ich konkurujące między sobą stopą zwrotu OFE. Żaden z nich uczestnicząc w hossie nie pozwoli sobie na zbyt wczesne zamknięcie inwestycji, tym bardziej że na mniej płynnych spółkach zamknięcie inwestycji będzie bardzo trudne.

2. Jak zwykle po długim okresie bessy zupełnie zamarł rynek pierwotny. Na duże, atrakcyjne oferty "skuszone" tegorocznym ożywieniem przyjdzie nam poczekać do 2003 r.

3. Przy wstrzymaniu procesów prywatyzacyjnych drogą ofert publicznych nie ma co liczyć na szybką podaż papierów ze strony ministerstwa skarbu państwa.

4. Na rynek powrócą "starzy" indywidualni inwestorzy, pamiętający przełom 1993 i 1994 r., oraz wejdą zupełnie nowi, skuszeni perspektywą ponadprzeciętnych i w dodatku nie opodatkowanych zysków.

Nic tak nie użyźnia gleby, jak obfity deszcz po latach suszy. Jeśli rzeczywiście będzie on padał dostatecznie długo, podnosząc w górne granice bezpieczeństwa wskaźnik WIG20 to ożywi on cały zamierający w Polsce biznes związany z rynkiem kapitałowym. Jeśli deszcz zamieni się w ulewę, warto już teraz pomyśleć, jak przyszłą wodę ujarzmić.

Emitenci i biura maklerskie - zacznijcie się już przygotowywać i budować tamy. Pozyskana energia może wam zapewnić finansowanie na wiele lat. Inwestorzy - nie dajcie się, by zmiażdżyło was koło zamachowe. Warszawska giełdo - pozwól, by na fali entuzjazmu kupiono w publicznym obrocie twoje akcje. Sam sobie życzę, by spełnił się zarysowany scenariusz, nawet jeśli miałby zakończyć się spekulacyjnym balonem. Doświadczeni na rynku terminowym piloci potrafią już wykorzystywać gwałtowne lądowania.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama