Wniosek w tej sprawie trafił do sądu 22 listopada. Dlaczego firma informuje o nim dopiero teraz, nie wiadomo. Z jej komunikatu wynika, że spółka proponuje 40-proc. redukcję zobowiązań i umorzenie wszystkich odsetek za opóźnienie. Chciałaby także, aby odroczono jej spłatę długów o rok, licząc od daty zawarcia układu, a także rozłożono na raty (36 równych miesięcznych rat).
Spółka liczy, że postępowanie układowe znacząco poprawi jej sytuację. Już wcześniej firma odniosła pewne sukcesy, jeśli chodzi o restrukturyzację zobowiązań. Przede wszystkim demontaż grupy kapitałowej (systematyczna sprzedaż spółek zależnych) pozwolił na rozsupłanie węzła wzajemnych gwarancji i poręczeń udzielanych sobie przez firmy z grupy. Działania w tym zakresie sprawiły, że kwota, na którą opiewały poręczenia została zmniejszona z 46,6 mln zł według danych na 31 grudnia 2000 r. do około 2 mln zł obecnie.
Wyeliminowanie znaczącej części poręczeń (weksli wystawionych przez Próchnika na zabezpieczenie kredytów spółek z grupy wobec Kredyt Banku) poprawiło sytuację finansową spółki - zapewnia zarząd, ale nie podaje szczegółów. Ta poprawa, ale w stopniu niewystarczającym do spłaty wszystkich zobowiązań, w ocenie spółki jest argumentem, który powinien przekonać wierzycieli do częściowego umorzenia długów. Kolejnym ma być "potencjalnie możliwy do uzyskania pozytywny wynik finansowy w 2002 roku".
Próchnik po trzech kwartałach ub.r. notował 13,4 mln zł przychodów ze sprzedaży, i stratę netto w wysokości 12,4 mln zł. Zarząd Próchnika wystąpił do sądu z powództwem przeciw byłemu prezesowi Włodzimierzowi Węglarczykowi, żądając od niego odszkodowania w wysokości 5 mln zł. Wątpliwości spółki budzi m.in. transakcja sprzedaży nieruchomości w Łodzi oraz sposób gospodarowania uzyskanymi w ten sposób środkami.