Po ponad rocznych spadkach, rozpoczętych w sierpniu 2000 r. z poziomu 7,25 zł, od połowy września obserwujemy poprawę notowań na rynku walorów Jupitera, ale w tej chwili trudno jest powiedzieć, czy to tylko odreagowanie silnych zniżek, czy też początek trwalszej tendencji wzrostowej. Sama wielkość zwyżki, choć od wrześniowego dołka wyniosła około 50%, wystarczyła na odrobienie jedynie niecałej połowy poprzedzającej ją fali spadkowej. A to chyba zbyt mało, by popadać w optymizm co do średnioterminowej przyszłości tego papieru. Jednocześnie ochłodzenie koniunktury, obserwowane od końca grudnia minionego roku jest na tyle nieznaczne, że nie można już w tym momencie przekreślać szans byków na ponowne przebudzenie.
W związku z powyższymi uwagami warto skupić się na krótkookresowych sygnałach, płynących z rynku. A tu od strony analizy technicznej sprawa wygląda dość jednoznacznie. Wiele elementów, które wystąpiły na przestrzeni ostatnich tygodni, wskazuje na osłabienie trendu wzrostowego i stwarza zagrożenie rozpoczęciem, w najlepszym przypadku, jego korekty. Od tego, jak będzie ona przebiegać i na jakiej wysokości zatrzyma się, będzie zależeć długookresowa ocena jesiennych wzrostów.
Przy tworzeniu grudniowego szczytu przy 4,30 zł pojawiły się negatywne dywergencje, choć nie objęły one większości popularnych oscylatorów technicznych. Wydaje się jednak, że ich obecność na MACD i RSI jest najważniejsza. Do tego na pierwszym z nich widać formację głowy z ramionami, co przemawiałoby za dłuższą przeceną waloru. Drugi ze wskaźników przełamał zniżką z 8 stycznia linię, łączącą trzy ostatnie minima, co pokrywałoby się z wnioskami wynikającymi z analizy samego wykresu. Tu dzień wcześniej doszło do przełamania blisko czteromiesięcznej linii, opartej o dwa dołki z września i dołek z grudnia ub.r. Oznaczało to jednocześnie spadek poniżej poprzedniego, listopadowego maksimum, a to zdarzyło się pierwszy raz od rozpoczęcia wzrostów. Niestety, zabrakło przy tym ruchu obrotów, które wzmocniłyby jego znaczenie.
Wymowę powyższych spostrzeżeń osłabia także wielkość dotychczasowej zniżki. Od grudniowego szczytu kurs nie stracił jeszcze 10%, a taka była skala spadków przy korekcie z listopada. Jednak istnieje duża różnica między tymi dwiema sytuacjami - wtedy nie występowały opisywane negatywne sygnały. Decyzją uwzględniającą w sobie wszystkie te elementy będzie sprzedaż akcji w chwili zamknięcia poniżej 3,74 zł, choć można przypuszczać, iż spadek poniżej 4 zł przesądzi już sprawę. W tej chwili można wyznaczyć wstępną linię, ograniczającą możliwość zwyżki, w oparciu o dwa ostatnie szczyty, ale nie jest ona zbyt wiarygodna ze względu na to, że obejmuje krótki okres. Nadal możliwy jest powtórny test poziomu 4,30 zł, który oznaczałby dopełnienie ruchu powrotnego do przełamanej linii trendu wzrostowego. Ze względu na długość jego trwania, a także skalę wzrostu, taki wariant trzeba uznać za bardzo prawdopodobny, ale nawet jeśli tak się stanie, to w niczym nie zmieni to obrazu rynku walorów Jupitera. Dopiero wyraźne przełamanie oporu będzie powodem do odrzucenia przedstawionej analizy i pozwoli spodziewać się kontynuacji wzrostów. Mogłyby one wtedy sięgnąć wysokości 4,75-5 zł, gdzie znajduje się seria dołków z 2000 r. oraz 61,8-proc. zniesienie fali spadkowej, rozpoczętej w sierpniu 2000 r. W przypadku realizacji spadkowego scenariusza, przekroczenie poziomu 3,20 zł będzie oznaczać kolejny test historycznego minimum.