Analitycy spodziewają się, że inflacja za zeszły rok będzie niższa niż 4%. Ile wyniesie na koniec tego roku? Analitycy oceniają, że gwałtowny wzrost inflacji raczej nam nie grozi, mimo spodziewanego ożywienia gospodarczego w drugiej połowie roku. A to oznacza, że RPP będzie mieć pole do kolejnych redukcji stóp procentowych.
- Inflacja powinna utrzymywać się w przedziale 4,5-5%, przy założeniu, że nic dramatycznego się nie wydarzy - powiedział PAP Dariusz Rosati, członek Rady Polityki Pieniężnej. Co mogłoby spowodować gwałtowny wzrost inflacji? Na przykład zdecydowany wzrost cen ropy na rynkach światowych - oceniają analitycy. - Jeżeli nie będzie żadnych wyraźnych szoków zewnętrznych, jak wybuch wojny i wzrost cen ropy, to są duże szanse, że w tym roku uda się osiągnąć cel inflacyjny - twierdzi Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.
Poważny impuls inflacyjny może jednak popłynąć nie tylko z rynków paliw, ale także z rynku walutowego, jeśli doszłoby do znaczącej deprecjacji naszej waluty, co spowodowałoby wzrost cen towarów i usług z importu. - Do tej pory mocny złoty, wraz z niskimi cenami ropy, przyczyniał się do spadku cen produkcji przemysłowej oraz do niskich cen konsumpcyjnych. Pytanie, jak długo taka sytuacja może się utrzymać - twierdzi Mróz.
Analitycy spodziewają się wzrostu inflacji w I kwartale br., głównie ze względu na podwyżki podatków pośrednich i cen regulowanych. Od 1 stycznia wzrosła akcyza na paliwa, a od 16 stycznia rośnie akcyza na papierosy. Planowane jest również wprowadzenie akcyzy na energię elektryczną, co miałoby nastąpić od 1 lutego. W ocenie Jacka Krzyślaka, dyrektora Departamentu Polityki Finansowej i Statystyki Ministerstwa Finansów, wprowadzenie akcyzy na energię będzie jednym z najistotniejszych czynników pobudzających inflację.
Z drugiej jednak strony słaby popyt wewnętrzny będzie ograniczał wzrost cen. Blokuje on bowiem możliwość przerzucania przez producentów kosztów na odbiorców towarów i usług. Tak powinno być przynajmniej w I półroczu, później sytuacja może się zmienić ze względu na spodziewane ożywienie gospodarki. Analitycy oceniają jednak, że ożywienie nie będzie na tyle duże, by mogło doprowadzić do gwałtownego wzrostu inflacji. Dariusz Rosati prognozuje wzrost PKB w I i II kwartale na około 1%, a w II połowie roku na około 3,5%.