Reklama

Ryzyko pod kontrolą

Wykorzystując łamy Parkietu chciałbym przedstawić swoje zdanie dotyczące atrakcyjności rynku terminowego, które wychodzi o wiele dalej niż wykorzystanie dźwigni finansowej, choć samo to zagadnienie jest oczywiście ciekawe. Nie jest moim zamiarem namawianie kogokolwiek do rezygnacji z inwestycji w akcje na rzecz inwestowania na rynku kontraktów...

Publikacja: 12.01.2002 08:11

Wręcz przeciwnie, oba rynki są na tyle mocno ze sobą powiązane, że właśnie najlepsze cechy kontraktów wyłaniają się w transakcjach łączonych, do których wykorzystuje się zarówno futuresy, jak i akcje.

Indywidualni górą

Rozwój rynku kontraktów terminowych (mierzony płynnością) na warszawskiej giełdzie można zawdzięczać tylko i wyłącznie inwestorom indywidualnym. Najpierw byli to pasjonaci, którzy z kontraktami zetknęli się podczas "giełdowej lektury" bądź za granicą. Wymieniali się między sobą kilkoma, kilkunastoma, kilkudziesięcioma i w końcu setkami kontraktów dziennie. Zdobywali doświadczenie ryzykując własnymi pieniędzmi, co zapewniało szybkie efekty edukacyjne. Aby zyskać umiejętność dłuższego pozostania na rynku, nie raz zdarzało się zbankrutować. Szybki rozwój rynku kontraktów za sprawą inwestorów indywidualnych był skutkiem wielu czynników, które można podzielić na te wynikające z samej natury i konstrukcji kontraktów terminowych, na czynniki uwarunkowane aktualnymi przepisami prawnymi oraz czynniki natury finansowej.

Konstrukcja kontraktów terminowych i zasady ich funkcjonowania stały się jedną z istotniejszych przyczyn ich dynamicznego rozwoju. Pierwszym godnym uwagi aspektem jest fakt istnienia możliwości spekulacji na rynku kontraktów bez względu na kierunek panującej koniunktury. Drugą przyczyną jest możliwość łatwego i, co ważne, taniego zarządzania ryzykiem inwestycji dokonywanych na rynku kapitałowym.

Można na krótko

Reklama
Reklama

Duże zainteresowanie kontraktami zawdzięczamy panującej od marca 2000 roku dekoniunkturze na rynku akcji, dzięki której portfele większości graczy "akcyjnych" znacznie schudły. Komu udało się wyjść z tej niemiłej sytuacji bez strat, może uważać się za szczęściarza. Jedyną grupą, której kapitał mógł spokojnie przyrastać (przynajmniej teoretycznie), byli właściciele krótkich pozycji. Gdy akcje przynosiły coraz większe straty, a indeks notował nowe minima, tylko na ich twarzach rysował się uśmiech. Widząc to, ponosząca straty grupa inwestorów lokujących kapitał w akcje powoli zaczęła się tym rynkiem interesować i edukować w tym zakresie.

Jednak nie tylko koniunktura jest motorem wzrostu zainteresowania rynkiem terminowym. Wielu graczy w swoich zamierzeniach miało na nim tylko przeczekać słabość rynku kasowego. Jednak po zapoznaniu się ze szczegółami oraz zrozumieniu zalet futuresów można przypuszczać, że spora grupa pozostanie na tym rynku na stałe.

Ryzyko pod kontrolą

Główną zaletą gry na kontraktach jest możliwość elastycznego operowania wielkością podejmowanego ryzyka. Można śmiało stwierdzić, że jest to właśnie sam rdzeń, najważniejsza zaleta wykorzystywania instrumentów pochodnych. Trzeba pamiętać, że właśnie możliwość operowania wielkością ryzyka była główną przyczyną, dla której rynek ten powstał. Pierwotnie kontrakty terminowe zawierane między dwiema osobami miały za zadanie zabezpieczenie się stron transakcji przed nagłymi zmianami cen rynkowych towarów. Rolnik po zawarciu kontraktu już w momencie siewów znał cenę, po jakiej sprzeda odbiorcy swoje plony. Nie narażał się więc na spadek cen, gdyby podaż się zwiększyła ze względu na znaczny urodzaj. Także i odbiorca zabezpieczał się przez ewentualnym wzrostem cen, do którego mogłoby dojść, gdyby podaż np. za sprawą klęski żywiołowej miała spaść. Obie strony były z zawarcia transakcji terminowej zadowolone, gdyż znacznie ograniczały ryzyko swej działalności.

Jak się to ma do kontraktów na indeks WIG20? Tutaj też mamy możliwość poważnej redukcji ryzyka naszych działań inwestycyjnych. Dziwi mnie przeświadczenie urzędników piastujących poważne stanowiska związane z rodzimym rynkiem kapitałowym o wysokim ryzyku, jakoby wpisanym w charakter kontraktów terminowych. Przecież to nie sam instrument jest ryzykowny, lecz transakcja za jego pomocą zawarta. W zależności od jej charakteru, może być ryzykowna bądź nie. O skali ryzyka decyduje wielkość straty, jaka może być poniesiona w wyniku transakcji w stoOprócz spekulacji na rynku kontraktów można także dokonywać innych transakcji, których zadaniem jest ograniczanie ryzyka: zabezpieczających i arbitrażowych.

Zresztą samą spekulację można tak prowadzić, że będzie ona obarczona znacznie mniejszym ryzykiem niż przy inwestowaniu tylko w akcje. Poważną zaletą kontraktów indeksowych jest także fakt, że otwierając jeden kontrakt po długiej stronie, kupujemy portfel 20 spółek wchodzących w skład indeksu. Ta pozycja jest o wiele bezpieczniejsza niż wydanie kwoty odpowiadającej wartości kontraktu na zakup akcji jednej spółki.

Reklama
Reklama

Wykorzystujemy tu fundamentalną zasadę redukcji ryzyka specyficznego związanego z inwestycją w akcje jednej spółki. Nasza wrażliwość na zmiany ceny jednej spółki jest wówczas o wiele mniejsza od sytuacji, gdybyśmy cały portfel mieli wypchany jej akcjami.

Wielkość pozycji miarą ryzyka

Różnicę w poziomie ryzyka przedstawia także inny przykład. Porównajmy ryzyko osoby posiadającej na swoim rachunku inwestycyjnym 10 tys. złotych i utrzymującej jedną otwartą pozycję na kontraktach na indeks WIG20 z osobą, która też posiada jeden kontrakt, lecz środki, jakimi dysponuje, wystarczają akurat na pokrycie depozytu zabezpieczającego. Łatwo się domyślić, że w przypadku gdy rynek wykona ruch nie po myśli inwestorów, to strata pierwszego nie będzie na tyle bolesna, by nie miał on szans na ponowne wejście na rynek. Drugi żegna się z rynkiem do czasu, gdy ponowne zbierze środki na depozyt. Kwotowo obaj inwestorzy tracą tyle samo, lecz konsekwencje są diametralnie różne. Zagadnienie wielkości zaangażowanego w inwestycję kapitału w stosunku do posiadanych środków jest jednym z najważniejszych przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Główną naszą troską powinno być zachowanie posiadanych środków, by na rynku pozostać jak najdłużej. Dlatego podejmowane ryzyko powinno być możliwie małe. Paradoksalnie, duża grupa inwestorów na naszym rynku ryzykuje większość własnych środków.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama