Najprawdopodobniej wskaźnik wzrostu cen w listopadzie (3,6%) osiągnął swój najniższy poziom i teraz będzie powoli rosnąć. Zdaniem analityków, w grudniu inflacja wyniosła 3,7%. - Powodem tego jest wzrost cen żywności i paliw - powiedziała Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka banku Pekao SA.
Nieco bardziej optymistyczne jest Ministerstwo Finansów, które oczekuje inflacji na poziomie listopadowym.
Analitycy spodziewają się jednak, iż od grudnia należy się spodziewać wzrostu inflacji. - Spowodowany on będzie wzrostem podatków pośrednich i cen regulowanych oraz zmianami w koszyku, który służy GUS-owi do wyliczania tego wskaźnika - powiedziała I. Pugacewicz-Kowalska. - Sądzimy, iż inflacja może dojść do 4,5%, jednak jej wzrost będzie napędzany przez czynniki jednorazowe, nadal zaś nie będzie widać presji popytowej.
Jednak mimo wzrostu inflacji większość analityków liczy, iż już w styczniu RPP po raz kolejny obniży stopy procentowe.- Sądzimy, że RPP obniży stopy w styczniu o 100-150 pkt. bazowych - powiedział Maciej Reluga, ekonomista ING BSK. - Inflacja pozostaje niska, a opublikowane w grudniu dane o produkcji przemysłowej w listopadzie były kiepskie.
Nieco śmielszego cięcia spodziewa się I. Pugacewicz-Kowalska. - Oczekujemy, iż stopa interwencyjna spadnie o 150 pkt. bazowych, a lombardowa o 250 pkt. bazowych - powiedziała. - Obecnie różnica między nimi wynosi 400 pkt. bazowych i wydaje mi się, iż przyszedł czas na to, aby Rada zredukowała ten spread.