Jen też umocnił się wobec dolara, ponieważ japońscy politycy pod koniec tygodnia uznali, że kurs tej waluty zbliża się do właściwego poziomu. Wcześniej władze w Tokio dążyły do znacznego osłabienia jena, aby poprawić konkurencyjność gospodarki.
Jednak w centrum uwagi wczoraj rano było na rynku wystąpienie Greenspana. Powiedział on m.in.: - Jest za wcześnie, aby można było stwierdzić, iż siły hamujące aktywność gospodarczą tutaj i za granicą ustąpiły na tyle, by stworzyć warunki do trwałego ożywienia gospodarki. Greenspan podtrzymał tym samym ton przeważający w wypowiedziach innych członków amerykańskiego banku, którzy starają się ostudzić oczekiwania na szybkie odrodzenie gospodarcze. Zdaniem analityków, wypowiedź Greenspana oznacza, że istnieje szansa na kolejną obniżkę stóp procentowych już na najbliższym posiedzeniu Komitetu Rynku Otwartego, wyznaczonym na 29 i 30 stycznia.
Dolar wczoraj na otwarciu spadł w Londynie do 89,53 centów wobec euro z 89,03 na piątkowym zamknięciu. W stosunku do jena kurs amerykańskiej waluty spadł do 131,79 za dolara ze 132,24. Obroty były jednak mniejsze niż zazwyczaj, ze względu na święto w Japonii. - Ludzie nie mają szczególnych powodów, by kupować dolary - powiedział agencji Bloomberga Peter Soh z DBS Bank w Singapurze. - Wiele osób spodziewało się ożywienia amerykańskiej gospodarki jeszcze w tym półroczu, ale przemówienie Greenspana nie utwierdziło ich w tym przekonaniu - dodał.
Do wzrostu kursu euro przyczynił się też być może artykuł w "Der Spiegel", w którym zacytowano ministra finansów Chin Xiang Huaichenga, zapowiadającego podwojenie udziału euro w chińskich rezerwach dewizowych, które wynoszą 208 mld USD i są drugie co do wielkości na świecie.
Zdrożały w poniedziałek również europejskie obligacje, a niemieckie dwulatki odnotowały największą zwyżkę kursu w tym miesiącu, gdyż sugestie Greenspana, że tempo wzrostu światowej gospodarki pozostaje słabe, zwiększyły nadzieje na obniżę stóp procentowych.