W grudniu 2000 r. inflacja wyniosła 8,5%. W ciągu roku udało się więc ją zbić o 5,9 pkt. proc., do 3,6%. Jednak oznacza to równocześnie, iż RPP po raz czwarty nie zrealizowała zakładanego celu inflacyjnego. Według jej planów, miała się ona zmieścić w granicach 6-8%, czyli różnica między celem a rzeczywistą inflacją sięgnęła 2,4 pkt. procentowych.
A stało się tak mimo faktu, że w zeszłym roku doszło do wzrostu deficytu ekonomicznego. Jak poinformował wczoraj NBP w raporcie o inflacji, po trzech kwartałach ubiegłego roku deficyt ekonomiczny wyniósł 19,9 mld zł, czyli 3,8% PKB wobec 2,3% PKB po dziewięciu miesiącach 2000 roku. "Zatem w 2001 r. nastąpiło znaczne rozluźnienie polityki pieniężnej" - napisano w raporcie NBP. Zgodnie z założeniami budżetu na ten rok, na koniec 2001 r. deficyt ekonomiczny powinien wynieść ok. 5% PKB.
- To, iż RPP nie trafiła w tym roku w cel inflacyjny, jest skutkiem taniejącej ropy naftowej, silnego złotego, umiarkowanego wzrostu cen żywności oraz schłodzenia gospodarki, które przyczyniło się do spadku popytu wewnętrznego - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.
- Powodów, dla których RPP nie trafiła w cel, było kilka - jednym z nich jest to, że był on wyższy, niż wynikałoby to z przyjętej wcześniej ścieżki dezinflacji - uważa Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK. - RPP przestraszyła się wcześniej szoków podażowych, a w zeszłym roku ich nie było. Fakt, iż żywność i paliwa taniały, to kolejny powód przestrzelenia celu przez Radę. Wreszcie nikt nie przewidywał, że złoty będzie tak silny, jak to miało miejsce w 2001 r.
Zdaniem ekonomistów, RPP ma spore szanse, aby wreszcie trafić w cel w tym roku. Analitycy Banku Handlowego spodziewają się, iż inflacja na koniec 2002 r. wyniesie 5%, a specjaliści z Pekao SA przewidują, iż będzie to 5,3%.