RPP liczy 10 osób. Każdej z nich przysługuje po jednym głosie. Jeśli jednak głosy rozkładają się po równo - przeważa zdanie prezesa NBP, którym od końca 2000 roku jest Leszek Balcerowicz. W listopadzie ubiegłego roku miała miejsce właśnie taka sytuacja - przy głosowaniu za redukcją stóp o 150 pkt. bazowych pięciu członków RPP było za, pięciu zaś przeciw. Do obniżki - jak na razie ostatniej - doszło, bo wśród osób ją popierających był Leszek Balcerowicz.
To nie pierwszy przypadek, gdy prezes zdecydował o redukcji stóp. I - zdaniem analityków - nie ostatni, gdyż Rada wydaje się coraz bardziej podzielona.
Już od dawna widać, iż ton Radzie nadają dwa stronnictwa. Pierwsze grupuje zwolenników twardej, restrykcyjnej polityki pieniężnej, czyli tzw. jastrzębi. Zdaniem analityków, należą do niego Bogusław Grabowski, Jerzy Pruski oraz Cezary Józefiak. Za twardą polityką pieniężną opowiada się także Marek Dąbrowski. Ani razu jeszcze nie głosował on za redukcją stóp, których było już 12 (nieco częściej, bo 14 razy, spadała stopa interwencyjna). Ekonomiści uważają, iż taka postawa Dąbrowskiego wynika z faktu, że sprzeciwia się on obranej przez RPP ścieżce dezinflacji.
Z kolei do zwolenników łagodniejszej polityki pieniężnej, czyli "gołębi", zalicza się Grzegorza Wójtowicza, Dariusza Rosatiego i Wiesławę Ziółkowską, czyli osoby powołane do RPP przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
Pozostali członkowie Rady, czyli Wojciech Łączkowski, Janusz Krzyżewski oraz Leszek Balcerowicz właśnie, popierają raz jedno, raz drugie stronnictwo. W zależności więc od sytuacji oraz argumentów przedstawianych przez "gołębie" i "jastrzębie" popierają obniżki stóp lub opowiadają się przeciw nim.