Zainteresowani transakcjami arbitrażowymi natrafiają na kilka problemów:

l Tzw. pełny arbitraż jest możliwy do wykonania praktycznie w jedną stronę. Można więc sprzedać kontrakt, gdy jest on przewartościowany, i kupić akcje. Arbitraż w drugą stronę wymaga krótkiej sprzedaży akcji. Obecnie jednak niewiele biur maklerskich podjęłoby się przeprowadzić taką operację na dużą skalę. Wiąże się to bowiem z pożyczeniem papierów klientowi.

l Przez wiele lat firmy asset management nie posiadały stosownego oprogramowania, umożliwiającego generowanie zleceń na futures na kilkadziesiąt rachunków jednocześnie. Nowe oprogramowanie sprawia, że rynek ten będzie w przyszłości bardziej efektywny.

l Na rynku odczuwalny jest brak funduszy specjalistycznych, zajmujących się arbitrażem. W styczniu pojawi się pierwsza oferta tego typu - Pioneer Arbitrażowy Specjalistyczny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty. Jednym z celów strategicznych tego funduszu będzie wykorzystywanie nieefektywności rynku. I to nie tylko na rynku futures na indeks.

Niezależnie od rodzaju przeprowadzanych operacji, musimy pamiętać o niskim jeszcze poziomie wiedzy o instrumentach pochodnych. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że obecnie inwestorzy indywidualni, nie zajmujący się profesjonalnie inwestowaniem, nie przywiązują odpowiedniej wagi do wyceny teoretycznej futures. Dla nich jest to po prostu instrument wygodny, płynny i tańszy od zakupu koszyka akcji. Umożliwia proste lewarowanie i zajęcie pozycji krótkiej. Niestety, wielu z nich nie do końca zdaje sobie sprawę z ryzyka, jakie niesie zajęcie lewarowanej pozycji na rynku terminowym.