Reklama

Dać szansę polskim stacjom

Z Aurelią Kuran-Puszkarską, prezesem Polskiej Izby Paliw Płynnych, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 17.01.2002 09:23

Jakie cele stawia Pani, jako nowy prezes, przed Polską Izbą Paliw Płynnych na najbliższe lata?

Chciałabym przede wszystkim, aby Izba pomagała swoim członkom w rozwiązywaniu ich problemów. Do tej pory firmy zrzeszone nie otrzymywały oczekiwanej przez nie pomocy. Uczestniczyłam w tworzeniu PIPP, jednak jej rozwój nie poszedł w dobrym kierunku. Sama, jako prywatny przedsiębiorca zrzeszony w Izbie, nie otrzymałam często potrzebnego wsparcia. Nie oznacza to jednak, że funkcjonowanie Izby było bezsensowne. Dzięki niej udało się podjąć m.in. działania konsolidacyjne. Chciałabym, aby poszczególnymi problemami nurtującymi branżę paliwową zajęły się kilkuosobowe zespoły.

Jakie problemy chciałaby Pani rozwiązać w najbliższej przyszłości?

Pierwszą sprawą, którą zajęliśmy się, jest problem oleju opałowego, używanego w celach trakcyjnych (do napędu pojazdów silnikowych). Olej opałowy od napędowego różni się w sensie fiskalnym wysokością stawek podatku akcyzowego. Polska Izba Paliw Płynnych chce doprowadzić do takiej sytuacji, żeby olej opałowy służył wyłącznie do ogrzewania. W tym celu, jeszcze za czasów poprzedniej kadencji Sejmu, złożyliśmy projekt ustawy o obrocie olejem opałowym. Chcielibyśmy przede wszystkim, aby akcyza była ustalana nie przez rozporządzenie ministra finansów, lecz przez ustawę. Po drugie, domagamy się, aby policja miała prawo sprawdzenia, jakiego paliwa używa dany pojazd. W przypadku gdyby okazało się, że jest to olej opałowy, kierowca pojazdu zostałby zatrzymany. Tak jest praktykowane w Europie Zachodniej i chcemy, żeby również w Polsce obowiązywały podobne przepisy w tej kwestii.

Na jaką skalę jest stosowany ten proceder?

Reklama
Reklama

Według naszych wyliczeń, minimum 30% sprzedawanego oleju opałowego jest wykorzystywana do celów trakcyjnych. Skarb Państwa traci na tym rocznie ok. 600 mln zł.

Czy PIPP będzie interweniowała w sprawie przemytu paliw?

Jest to właśnie następna kwestia, w której Izba już wielokrotnie interweniowała. Chodzi przede wszystkim o wwóz oleju napędowego przez ciężarówki. Zgodnie z ponad czterdziestoma podpisanymi przez Polskę umowami zagranicznymi, wszystko, co jest przewożone w zbiornikach na paliwa, jest zwolnione z cła i akcyzy. Co bardziej sprytni kierowcy powiększają więc posiadane zbiorniki, dołączając 100-, 200-, 500- czy nawet 1000-litrowe baki. Przejeżdżają przez teren celny, a następnie w tzw. dziuplach zlewają przewiezione paliwa. Skarb Państwa ponosi na przemycie oleju napędowego ogromne straty.

Jak wielkie?

Nasi eksperci wyliczyli, że w 2001 r. straty z tego tytułu wyniosły ok. 700 mln zł i to uwzględniając tylko umowy z naszymi wschodnimi sąsiadami. Tracą również przygraniczne stacje paliwowe, które nie sprzedają takiej ilości oleju napędowego, jaką mogłyby sprzedać.

Do tej pory w Polsce nie są produkowane biopaliwa. Czy jest szansa, aby któraś z rafinerii zajęła się ich wytwarzaniem?

Reklama
Reklama

Uważam, że ten rodzaj paliwa powinien być w Polsce produkowany. Po pierwsze dlatego, że wykorzysta się tysiące hektarów nieużytków rolnych. Poza tym, mnóstwo osób mogłoby znaleźć zatrudnienie na terenach rolniczych, co w świetle olbrzymiego bezrobocia jest również niezwykle istotnym elementem.

W sprawie produkcji biopaliwa zawarta jest między PSL i SLD umowa koalicyjna. Koalicja rządowa zobowiązała się, że za jej kadencji rozpocznie się wytwarzanie biopaliwa. Polska Izba Paliw Płynnych chciałaby przez cały czas kontrolować, w jakim kierunku idą zmiany w tym zakresie. Członkowie zrzeszeni w PIPP chcieliby sprzedawać to paliwo na własnych stacjach.

Z czego Izba Paliw Płynnych się utrzymuje?

Środki na nasze utrzymanie pochodzą ze składek naszych członków, których w tej chwili liczymy ponad 300. Niewiele zarabiamy na gazecie, którą sami wydajemy. Jesteśmy też organizatorami targów, z których pochodzi największa część generowanego przez nas dochodu. W maju po raz kolejny odbędą się targi Stacja Paliw, które co roku organizujemy.Czy członkowie Izby są świadomi zwiększonych wymagań w zakresie m.in. ochrony środowiska, które mają obowiązywać w Polsce w związku z wstąpieniem do Unii Europejskiej?

Wszystkie stacje i hurtownie zrzeszone w PIPP będą się oczywiście musiały dostosować do nowych przepisów obowiązujących w UE. Jest to zadanie, które dotychczas nie zostało podjęte przez Izbę. Musimy natychmiast się tym zająć.

Z pewnością powołam zespół, który zajmie się tą kwestią i będziemy chcieli pomóc naszym członkom w dostosowaniu się do zaostrzonych restrykcji. Zapewne duża liczba stacji nie jest do tego problemu zupełnie przygotowana, a czasu pozostaje coraz mniej.

Reklama
Reklama

Czy, pani zdaniem, mała stacja paliwowa, bez wsparcia dużej sieci dystrybucji, będzie w stanie przetrwać na coraz bardziej konkurencyjnym rynku paliw?

Myślę, że nie. Bez działań konsolidacyjnych pojedyncze stacje mogą przetrwać jeszcze kilka lat, ale w dłuższej perspektywie ich mogą nie dać sobie rady.

W jaki sposób obecnie małe stacje mogą konkurować z obiektami wchodzącymi do sieci zachodnich koncernów?

Niewielkie, często rodzinne, stacje paliwowe mogą sporo zyskać dzięki indywidualnemu podejściu do klienta. Powinny one zadbać o to, aby szczególnie klientki nie musiały same obsługiwać dystrybutorów paliwa, obsługa powinna być sprawna, szybka i zawsze uprzejma. Małe stacje mogą również konkurować cenowo.

Niestety, taka konkurencja jest coraz trudniejsza. Niewielkie stacje, nie objęte żadnym patronatem czy nie będące własnością dużego koncernu, nie mają możliwości zaoferowania klientom takich promocji, jakie są obecnie przeprowadzane przez duże sieci. Klient woli często otrzymać drobnostkę w akcji promocyjnej niż zaoszczędzić niewielką sumę na tańszym paliwie. Coraz częściej dotyczy to kierowców służbowych samochodów, którzy zupełnie nie przywiązują wagi do ceny kupowanej benzyny.

Reklama
Reklama

Czy jest jakaś nadzieja, że korzystanie z niekonwencjonalnych metod obsługi klienta, może stworzyć małej stacji szansę przetrwania?

W zasadzie nie widzę takiej możliwości. Jedynym wyjściem dla małych przedsiębiorstw byłaby ich konsolidacja. Powinny one tworzyć różne zrzeszenia, tak aby mogły łącznie walczyć o swoje prawa. Część prywatnych właścicieli stacji paliwowych zrozumiała potrzebę konsolidacji już w zeszłym roku. W 2001 r. powstała firma PolPetro. Jest to spółka powołana przez właścicieli stacji patronackich, dawnej Petrochemii. Firmy te, zrzeszając się, postanowiły, że np. zapewnią sobie możliwość tańszego zakupu towarów. Powiązania niewielkich stacji nie muszą odbywać się na poziomie kapitałowym. Wystarczy operacyjna współpraca.

Gdyby okazało się, że część stacji rezygnuje ze współpracy z paliwowymi koncernami, czy możliwe jest utworzenie sieci dystrybucyjnej przez grupę prywatnych właścicieli?

Jest to możliwe, jednak potrzebna byłaby spora grupa przedsiębiorców, którzy chcieliby do tej sieci dołączyć.

Jakie są w tej chwili główne bolączki prywatnych właścicieli stacji paliwowych?

Reklama
Reklama

Przede wszystkim rozwój stacji paliwowych uniemożliwiają zbyt duże obciążenia fiskalne. Ponosimy wysokie opłaty licencyjne, np. za uzyskanie koncesji na sprzedaż paliwa. Bardzo wysokie są też obciążenia podatkowe. Do tego dochodzą jeszcze, w zależności od lokalizacji, bardzo wysokie opłaty za dzierżawę gruntu. Ponadto, jest wiele obciążeń biurokratycznych, które bardzo utrudniają nam działalność.

Część członków Polskiej Izby Paliw Płynnych brała udział (jako Konsorcjum Gdańskie) w prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Skąd decyzja o rezygnacji z udziału w tym procesie?

Uważam, że w prywatyzacji polskiej rafinerii powinny brać udział krajowe podmioty. I to nie tylko finansowe, ale również branżowe. Członkowie Konsorcjum mają doświadczenie w magazynowaniu i sprzedaży paliwa i powinni wziąć udział w tej prywatyzacji. Fiasko wynika z ogromnych problemów, jakie powstały przy planowanej współpracy z brytyjską firmą Rotch Energy, która chce sfinansować trOpóźnianie procesu prywatyzacji to duża szkoda dla Rafinerii Gdańskiej, która potrzebuje znacznych środków na modernizację i rozwój.

Czy, pani zdaniem, sensowne byłoby włączenie Rafinerii Gdańskiej w struktury PKN ORLEN, w przypadku gdyby jej prywatyzacja zakończyła się niepowodzeniem?

Myślę, że połączenie dwóch największych przedsiębiorstw paliwowych w Polsce, mogłoby zmniejszyć konkurencyjność krajowej dystrybucji.

Reklama
Reklama

Jak widzi Pani przyszłość polskiego rynku paliwowego?

Chciałabym, aby za kilka lat istniały w Polsce co najmniej dwie duże rafinerie, które stwarzałyby konkurencję na naszym rynku. Chciałabym też, żeby mniejsze stacje skonsolidowały się i działały wspólnie. Dalsza integracja naszego środowiska jest konieczna wobec wyzwań, jakie przyniesie nam członkostwo w Unii Europejskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama