Jakie cele stawia Pani, jako nowy prezes, przed Polską Izbą Paliw Płynnych na najbliższe lata?
Chciałabym przede wszystkim, aby Izba pomagała swoim członkom w rozwiązywaniu ich problemów. Do tej pory firmy zrzeszone nie otrzymywały oczekiwanej przez nie pomocy. Uczestniczyłam w tworzeniu PIPP, jednak jej rozwój nie poszedł w dobrym kierunku. Sama, jako prywatny przedsiębiorca zrzeszony w Izbie, nie otrzymałam często potrzebnego wsparcia. Nie oznacza to jednak, że funkcjonowanie Izby było bezsensowne. Dzięki niej udało się podjąć m.in. działania konsolidacyjne. Chciałabym, aby poszczególnymi problemami nurtującymi branżę paliwową zajęły się kilkuosobowe zespoły.
Jakie problemy chciałaby Pani rozwiązać w najbliższej przyszłości?
Pierwszą sprawą, którą zajęliśmy się, jest problem oleju opałowego, używanego w celach trakcyjnych (do napędu pojazdów silnikowych). Olej opałowy od napędowego różni się w sensie fiskalnym wysokością stawek podatku akcyzowego. Polska Izba Paliw Płynnych chce doprowadzić do takiej sytuacji, żeby olej opałowy służył wyłącznie do ogrzewania. W tym celu, jeszcze za czasów poprzedniej kadencji Sejmu, złożyliśmy projekt ustawy o obrocie olejem opałowym. Chcielibyśmy przede wszystkim, aby akcyza była ustalana nie przez rozporządzenie ministra finansów, lecz przez ustawę. Po drugie, domagamy się, aby policja miała prawo sprawdzenia, jakiego paliwa używa dany pojazd. W przypadku gdyby okazało się, że jest to olej opałowy, kierowca pojazdu zostałby zatrzymany. Tak jest praktykowane w Europie Zachodniej i chcemy, żeby również w Polsce obowiązywały podobne przepisy w tej kwestii.
Na jaką skalę jest stosowany ten proceder?