Reklama

Totalna klapa

Zbyt drogi, realizowany wadliwie, przy naruszeniu interesów Skarbu Państwa, nie spełniający ustawowych celów, korzystny tylko dla wybranych, zwłaszcza firm zarządzających - taki obraz programu NFI wyłania się z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Fundusze uważają ocenę Izby za co najmniej uproszczoną.

Publikacja: 18.01.2002 07:36

NIK sporządziła raport na podstawie danych uzyskanych od Ministerstwa Skarbu Państwa, a także kontroli przeprowadzonej w NFI Magna Polonia, "Kwiatkowskim" i - w mniejszym zakresie - Foksalu. Wnioski? Program miał plusy, ale bardzo nieliczne. Podstawowy to - jak ocenia Krzysztof Szwedowski, wiceprezes NIK - rozszerzenie i przyspieszenie procesów prywatyzacyjnych. Na początku miał także duży i pozytywny wpływ na rozwój rynku kapitałowego ze względu na pojawienie się na giełdzie świadectw udziałowych, akcji NFI, a także niektórych spółek parterowych.

Prywatyzacja w ramach tego programu okazała się jednak droższa niż prowadzona innymi metodami. Do końca 2000 r. MSP wydało na jego realizację ok. 250 mln zł, co daje prawie 500 tys. zł na spółkę parterową. - Te koszty będą jeszcze wyższe i - jak szacujemy - sięgną 886 tys. zł - zastrzega wiceprezes Szwedowski. Tymczasem prywatyzacja kapitałowa jednej spółki SP w latach 1996-99 kosztowała średnio 430 tys. zł. Warto jednak pamiętać, że SP do końca 2000 r. uzyskał wpływy z tytułu realizacji programu w wysokości ponad 1 mld zł, głównie ze sprzedaży należących do niego akcji spółek parterowych i udostępniania świadectw udziałowych.

Zdaniem NIK, minusów programu jest znacznie więcej. Fundusze nie zrealizowały podstawowego celu - nie pomnożyły swojego majątku. Izba wskazuje, że aktywa NFI stopniały z prawie 6 mld zł na koniec 1996 r. do 3,5 mld zł w połowie 2000 r. Począwszy od 1997 r. fundusze notowały coraz wyższe straty na poziomie netto.

Program okazał się najbardziej korzystny dla firm zarządzających majątkiem NFI, należących zwykle do głównych akcjonariuszy funduszy. Izba powtórzyła w tym wypadku zastrzeżenia wysuwane od lat - tzw. ryczałtowe wynagrodzenia za kierowanie funduszami (wypłacana przez NFI za każdy rok pracy zarządcy określona kwota) są za wysokie, a wynagrodzenia za wyniki finansowe (środki ze sprzedaży akcji z puli zarezerwowanej na ten cel i znajdującej się w rękach Skarbu Państwa) wbrew nazwie z wynikami nie mają nic wspólnego.

- Na dodatek Skarb Państwa przyznaje, że praktycznie renegocjowanie umów dotyczących wynagrodzeń za wyniki jest niemożliwe - dodaje wiceprezes Szwedowski. - Korzyści firm zarządzających będą jeszcze większe, bo przecież wynagrodzenia są wciąż wypłacane. Do końca I półrocza 2000 r. zsumowane koszty operacyjne NFI sięgnęły 1,07 mld zł, z tego 0,51 mld zł przypadło na wynagrodzenia ryczałtowe dla zarządców.

Reklama
Reklama

Izba wytknęła także błędy poszczególnych funduszy. Przypomniała opisaną przez PARKIET aferę dotyczącą inwestycji NFI im. E. Kwiatkowskiego w spółki Majewski i Eko-Drewno Majewski, na których fundusz stracił ok. 30 mln zł. NIK krytykuje także MSP za to, że nie rozwiązuje Funduszu Prywatyzacji (tu wpływały opłaty za odbiór świadectw udziałowych, Fundusz na koniec 2000 r. miał na koncie ponad 160 mln zł), powołując się na to, że prywatyzacja NFI jeszcze się nie zakończyła. Tymczasem SP ma pakiety po ok. 15% akcji NFI.

MSP, w liście autorstwa ministra Wiesława Kaczmarka skierowanym do NIK, broni się przed zarzutami o wypłacanie zbyt wysokich wynagrodzeń zarządcom funduszy, wskazując, że nie jest stroną umów o wynagrodzenia ryczałtowe, a o wartości wynagrodzeń za wyniki decyduje kurs akcji NFI - i to był w zamyśle bodziec dopingujący firmy zarządzające do pracy. Minister zastrzega także, że MSP "nie ma możliwości ponoszenia odpowiedzialności za realizację celu NFI - pomnażania majątku", bo wpływ SP jako akcjonariusza mniejszościowego na politykę funduszy jest mocno ograniczony.

Co czeka fundusze? Zdaniem Izby - likwidacja (na co wskazują obecne ich działania: skup własnych akcji, wyprzedaż spółek parterowych, konsolidacja akcji NFI w rękach międzynarodowych grup finansowych, niewypłacanie dywidendy), i to likwidacja prowadzona w taki sposób, by zmaksymalizować zysk właścicieli firm zarządzających.Kilka funduszy, w których NIK próbował przeprowadzić kontrolę, nie zgodziło się na to, m.in. Jupiter, Octava, Victoria i Zachodni. Fundusze uznały, że jako spółki prywatne, w których SP jest zdecydowanie mniejszościowym akcjonariuszem, nie podlegają kontroli ze strony NIK.

Fundusze mają inne spojrzenie na efekty programu niż Izba. Prezesi NFI, z którymi udało nam się porozmawiać, wskazują na powierzchowność ocen Izby, która np. wzięła za punkt wyjścia aktywa spółek parterowych na koniec 1996 r., których wartość księgowa nijak się miała do rzeczywistej wartości ze względu na słabą kondycję przedsiębiorstw. Uważają oni także, że NIK nie docenia wkładu pracy firm zarządzających w restrukturyzację spółek, z których większość ma już inwestora, i nie zauważa w miarę systematycznego spadku wynagrodzeń za zarządzanie NFI.

Zbyt małe, ich zdaniem, znaczenie Izba przywiązuje do warunków ekonomicznych, w jakich przyszło działać funduszom i spółkom parterowym. - Myślę, że ten raport to w dużej mierze wyraz rozczarowania, że nie spełniły się nadzieje, jakie wiązano z funduszami. Szkoda, że nie zastanowiono się, czy w ogóle były one realne - twierdzi prezes jednego z największych pod względem aktywów NFI.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama