Informacje te podała w środę państwowa telewizja i uważa się je za wyjątkowo ważne, gdyż pojawiły się na krótko przed zapowiedzianą na początek lutego organizowaną przez rząd konferencją na temat przyszłej polityki finansowej, która powinna wyznaczyć tendencje i harmonogram reform branży finansowej na najbliższe pięć lat.
Na razie chińskie banki nie są jeszcze gotowe do upublicznienia, bowiem wielokrotnie stwierdzano bałagan w ich księgowości, a w Banku Chin prowadzone jest właśnie śledztwo w sprawie zaniedbań. Nie uregulowane kredyty oficjalnie sięgają 25,37% ogółu, ale niezależni analitycy są przekonani, że prawdziwa liczba jest większa i wynosi około 50%.
Zezwolenie dla wielkiej czwórki - Banku Chin, Banku Budownictwa, Przemysłowego i Handlowego Banku Chin oraz Banku Rolnego - na emisje długoterminowych obligacji pomoże im poprawić współczynniki wypłacalności. Zdaniem prezesa banku centralnego Dai Xianglonga, do końca roku trzy z tych banków powinny mieć międzynarodowy standard tego współczynnika, a więc 8%.
Telewizja nie podała szczegółów emisji papierów dłużnych, ale prezes Dai w wywiadzie dla "Financial Times" ujawnił, że ich wartość może sięgnąć 400 mld juanów (33,5 mld funtów) i mają być skierowane do detalicznych inwestorów.
Byłoby to kolejne już wsparcie dla największych chińskich banków. W 1998 roku ministerstwo finansów wyemitowało specjalne obligacje warte 270 bln juanów na ich dokapitalizowanie, a w 2000 r. banki te przetransferowały złe kredyty o wartości 1,2 bln juanów do czterech spółek asset management powołanych do sprzedaży tych kredytów zagranicznym i krajowym inwestorom.