Po czwartkowej sesji, którą TechWIG zakończył na poziomie 704,16pkt. (+1%), z pewnością wielu inwestorów ma mieszane uczucia. Co prawda, spółki zaliczane do sektora technologicznego, który pozostaje od marca 2000 roku w bessie, nie stanowiły w ostatnim czasie ciekawej alternatywy inwestycyjnej. Jednak wielu liczyło, że na fali rozoczętego w połowie grudnia efektu stycznia dojdzie nie tylko do zmiany trendu, ale również spółki wysokich technologii znów staną się liderami wzrostów.

Tymczasem patrząc na wykres indeksu TechWIG, trudno oczekiwać zmiany tej sytuacji. Kłopoty zaczęły się już w zeszłym tygodniu, kiedy to po raz pierwszy strona popytowa nie zdołała doprowadzić do pokonania, znajdującej się wówczas na wysokości 710 pkt., linii bessy. Wczoraj strona popytowa co prawda doprowadziła do jej pokonania,ale styl, w jakim to zrobiła, stawia pod znakiem zapytania wartość prognostyczną tak wygenerowanego sygnału kupna. Bowiem zamiast naturalnej w takiej sytuacji euforii i dużych obrotów na wykresie wyrysowała się świeczka o czarnym korpusie, a obrót był niewielki. Powstaje więc uzasadnione podejrzenie, że mamy do czynienia z pułapką bessy, a to oznacza, że gdyby piątkowa sesja zakończyła się spadkiem i powrotem poniżej linii bessy, to tegoroczny efekt stycznia będzie można uznać za zakończony.