Stany Zjednoczone
Na amerykańskich rynkach akcji doszło w ostatnich dniach do testowania szczytów z początku grudnia. Mimo że w przypadku Średniej Przemysłowej i Nasdaq Composite szczyty te zostały minimalnie przełamane, okazało się to początkiem korekty spadkowej. Wskutek tego nieudanego testu zimowych maksimów na wykresie DJIA powstała formacja podwójnego szczytu (minimalny zakres spadków po wybiciu z tej formacji można wyznaczyć na poziomie 9500 pkt.). Nasdaq i S&P 500 nie domknęły jeszcze tych wierzchołkowych formacji. W sumie obraz techniczny wypada zdecydowanie na korzyść inwestorów sprzedających na krótko.
Z punktu widzenia makro jesteśmy świadkami ewidentnych sygnałów recesji. Ceny surowców utrzymują się w ryzach, podobnie jak wskaźnik wzrostu cen producentów. Dzieje się tak, gdyż popyt konsumpcyjny jest słaby, a popyt inwestycyjny zanika. Zanik popytu inwestycyjnego jest wyraźnie widoczny, jeżeli przyjrzymy się sektorowi technologicznemu. Według najnowszych danych, dostarczonych przez agencje analityczną Gartner Dataquest, dostawy komputerów osobistych w 2001 roku był niższe niż rok wcześniej prawie o 5% (128 mln jednostek w 2001 roku). Jeszcze większy spadek sprzedaży pecetów zanotowano w Stanach Zjednoczonych (-11%). Jednocześnie analitycy wspomnianej firmy oczekują, że klimat inwestycyjny w tym kwartale nie będzie lepszy i znowu zanotujemy spadek popytu na komputery osobiste.
Skoro jesteśmy przy segmencie high-tech, obecne kursy spółek technologicznych budzą zdumienie przedstawicieli wielu banków inwestycyjnych. Na tę okoliczność zwracają w szczególności uwagę analitycy Morgan Stanley Dean Witter, którzy twierdzą, że rynek implikuje pięcioletnią stopę wzrostu zysków firm technologicznych w wysokości 35% (trzykrotnie więcej niż dla pozostałych sektorów). Co ciekawe, zakładana stopa wzrostu zysków jest wyższa niż dotychczas rekordowa z 1981 roku (31%). Biorąc pod uwagę nasycenie rynku technologiami informatycznymi, obecnie może to rzeczywiście zastanawiać. Podobnie zresztą ma się kwestia zysków innych firm. Gdyby wziąć pod uwagę indeks rynku szerokiego (S&P 500), uwzględniający nie tylko firmy technologiczne, ale także te zaliczane do tzw. starej ekonomii, historyczne P/E wynosi 50 punktów (na początku ożywienia po wyjściu z recesji lat 1990-1991 wskaźnik ten oscylował wokół 15 punktów). Notabene historyczny P/E jest o przeszło połowę wyższy niż ten, który charakteryzował spółki zza oceanu w szczycie hossy 2000 roku. Trudno wykluczyć oczywiście, że tak wysokie historyczne P/E antycypuje oszałamiającą dynamikę wzrostu zysków w najbliższym roku, choć w ostatnich 15 latach spółki S&P 500 nie notowały takiej wartości i choćby ten fakt powinien skłonić do ostrożności.
Innymi przejawami silnego schłodzenia koniunktury jest niskie wykorzystanie mocy produkcyjnych przedsiębiorstwa, które wynosi 73% (najniżej w ciągu 18 lat). Inflacja wydaje się uśpiona, mimo upływu pierwszej rocznicy, na początku stycznia, rozpoczęcia przez Fed poluźniania polityki pieniężnej. W tym czasie stopa oprocentowania funduszy federalnych spadła z 6,5% do 1,75%. Prawdopodobnie na najbliższym posiedzeniu FOMC w dniach 29-30 stycznia dojdzie do kolejnej obniżki tej stopy (o 25 pkt. bazowych, do 1,5%). Tańszy kredyt na razie nie przekłada się na silne pobudzenie wydatków gospodarstw domowych i korporacji.