W wyniku ostatnich wzrostów WIG znalazł się w pobliżu oporu, na który składa się luka bessy z lutego 2001 r. oraz górny knot negatywnej formacji spadającej gwiazdy z ubiegłego tygodnia. Pokonanie tej bariery, oczywiście, byłoby pozytywnym sygnałem, ale raczej się na to nie zanosi. Niekorzystnie wygląda przede wszystkim poniedziałkowe przełamanie krótkoterminowej linii trendu wzrostowego, obejmującej okres od początku stycznia. Wzrosty z ostatnich sesji wyglądają w tym kontekście jak ruch powrotny. Piątkowy spadek potwierdza taką interpretację. Dość niekorzystnie wygląda też wykres RSI, który nie przekroczył swojego niedawnego szczytu w przeciwieństwie do wartości zamknięcia samego indeksu. W razie pogłębienia spadku stwarza to ryzyko powstania negatywnej dywergencji.

Z drugiej strony, wszystkie opisane tu sygnały oznaczają tak naprawdę tylko chwilowe osłabienie i raczej nie można na ich podstawie z wystarczającą pewnością spodziewać się załamania całego trendu wzrostowego trwającego od września. Taką wymowę miałby dopiero spadek poniżej głównego wsparcia, znajdującego się na poziomie listopadowego szczytu (14 726) oraz luki hossy z 4 stycznia. Duże znaczenie ma też linia trendu wzrostowego, biegnąca przez dołki z początku października i połowy grudnia.