Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym spadkowi notowań był wzrost zapasów ropy. Najnowsze dane wykazały, że w posiadaniu amerykańskich przedsiębiorstw znajduje się o 9,5% więcej tego surowca niż przed rokiem.

W tej sytuacji z zainteresowaniem czekano na efekty ograniczenia wydobycia ropy przez kraje OPEC oraz Rosję, Norwegię i Meksyk. Jednak na razie decyzja ta nie wpłynęła w istotnym stopniu na poziom notowań. W piątek baryłka gatunku Brent z dostawą w marcu kosztowała w Londynie 18,72 USD wobec 20,86 USD w końcu poprzedniego tygodnia. Międzynarodowa Agencja Energetyczna stwierdziła, że zmniejszenie dostaw ropy może z czasem powstrzymać dalszy spadek jej cen i stworzyć warunki do ich późniejszego wzrostu. W pierwszym kwartale powinny bowiem zmniejszyć się zapasy, a w ciągu następnych trzech miesięcy ich przyrost będzie prawdopodobnie wolniejszy niż do tej pory.