Nie jestem jednak wcale pewien, czy wzrost naszego "emerging market" jest także wynikiem zakupów zagranicy. Złe perspektywy każdy zna, a co ważniejsze, zagrożenie mocnym osłabieniem złotego powinno odstraszać inwestorów. Wzrostom sąsiadów nie jesteśmy się jednak w stanie oprzeć, nawet jeśli koledzy z Zachodu nie pomagają. Nie dowiemy się, jak jest naprawdę, ale do hossy wystarczą u nas same OFE i to właśnie one, moim zdaniem, kładą największy popyt. Mając wypełnione po brzegi portfele, bardzo zależy im na hossie. Zaczęło się dość nisko (1391 pkt.) i niewiele wskazywało na takie bycze rajdy, ale po ukazaniu się informacji o przelewie 147 mln do OFE, sytuacja zmieniła się o 180 stopni i nadzieja na mocne wzrosty wróciła na rynek. Fundusze nie muszą nawet kupować, wystarczy sama świadomość nowych środków w ich portfelach. Od tej informacji na kontraktach zaczęła się euforia, a na kasowym charakterystyczne dla funduszy kupno PKC, co doprowadziło w końcu do wybicia nad ostatnie szczyty. AT po raz kolejny potwierdziła swoją przydatność. Średnia krocząca i linia trendu wzrostowego cały czas blokowały spadki, a wczoraj w końcu zadziałały jak sprężynka. Nowy szczyt nie daje, w przypadku średniego terminu, innej możliwości niż utrzymywanie długich pozycji. Obroty i liczba otwartych pozycji znacznie wzrosły, co w przypadku takiego ruchu też jest optymistycznym sygnałem. Wsparciem SK-55 i linia trendu tuż pod 1400 pkt.