Wyniki opublikowane przez Siemensa nie spotkały się jednak z dobrym przyjęciem na giełdzie. Akcje spółki, które w ub.r. staniały o 20%, już na początku wczorajszej sesji we Frankfurcie straciły na wartości prawie 2%. Przyczyniły się do tego wypowiedzi dyrektora generalnego koncernu Heinricha von Pierera, który przyznał, że spółka może przeprowadzić dalsze zwolnienia (mówi się o kolejnych 10 tys. pracowników), szczególnie w uznawanej za najbardziej perspektywiczną jednostce specjalizującej się w produkcji sprzętu telekomunikacyjnego. Wartość jej zamówień spadła bowiem w ostatnim kwartale minionego roku aż o 22% i miała ona stratę w wysokości 124 mln euro.
Lepsze wyniki koncernu wypracowały natomiast inne działy, jednak już mniej perspektywiczne, specjalizujące się m.in. w produkcji sprzętu elektrycznego, maszyn oraz sprzętu AGD.
Heinrich von Pierer podkreślił podczas przeprowadzonej wczoraj telekonferencji, że wyniki za IV kwartał ub.r. okazały się lepsze od oczekiwanych. Bardzo różne były wcześniejsze prognozy ankietowanych przez Bloomberga analityków. W skrajnych przypadkach spodziewano się nawet ponad 400 mln euro zysku lub ponad 200 mln euro straty.
Podczas telekonferencji niektórzy inwestorzy naciskali też na von Pierera, by, zamiast przeprowadzać dalsze zwolnienia w celu zwiększenia rentowności, zrezygnować z części nieefektywnej działalności. W ramach Siemensa działa teraz 13 jednostek, z których dwie w ogóle nie przynoszą zysków.