Reklama

Będzie niewiele lepiej

Ten rok będzie niewiele lepszy od poprzedniego - zgodnie twierdzą ekonomiści BRE Banku i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Pierwsi spodziewają się wzrostu PKB w tym roku o 1,6%, a drudzy - o 1,4%. Jednak o ile specjaliści z BRE sądzą, że dołek gospodarka ma już za sobą i nastąpił on już w IV kwartale ub.r., to analitycy Instytutu spodziewają się, iż najgorszy będzie I kwartał tego roku, który przyniesie spadek PKB.

Publikacja: 25.01.2002 08:24

- W ujęciu czysto statystycznym I kwartał tego roku będzie dużo lepszy od IV kwartału roku ubiegłego - powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. - Wynika to z faktu, iż na początku 2001 roku doszło do znacznego spadku zapasów. I wystarczy, żeby one zaczęły się odbudowywać, abyśmy zanotowali wysoki wzrost PKB. W I kwartale będzie to ok. 2-2,5% PKB.

Dobroczynny wpływ na wzrost gospodarczy na początku tego roku będzie miała struktura PKB, który w tym okresie w większości, bo ok. 65-75% generowany jest przez konsumpcję, a resztę stanowią inwestycje. Dopiero pod koniec roku ta proporcja się odwraca. Toteż obserwowany w zeszłym roku spadek inwestycji, który zapewne będzie też odczuwalny w pierwszych miesiącach tego roku, będzie miał mniejsze znaczenie dla rozwoju gospodarczego w pierwszych kwartałach.

Jednak ekonomiści BRE liczą, że w trakcie roku inwestycje zaczną rosnąć, stając się, obok handlu zagranicznego, główną siłą napędową polskiej gospodarki.

Z kolei specjaliści z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową przewidują, iż inwestycje w tym roku nadal będą spadać, a za słabym, 1,4-proc. wzrostem PKB, stać będzie rosnący popyt zagraniczny. To oznacza jednak, iż I półrocze będzie kiepskie, zanim rozpędzą się gospodarki krajów Unii Europejskiej, naszego głównego partnera handlowego. Jednak dzięki temu w tym roku nadal będzie się zmniejszał deficyt na rachunku obrotów bieżących, który spadnie z 4% na koniec 2001 r. do ok. 3,8% na koniec 2002 r.

Zarówno ekonomiści z BRE, jak i specjaliści z IbnGR uważają, że w tym roku inflacja będzie rosnąć i sięgnie ok. 4,7-5% na koniec grudnia. Jednak jest pole do obniżek stóp procentowych, choć nie o 400-500 pkt. bazowych, jak chce tego rząd, ale o ok. 300 pkt., przy czym - zdaniem analityków BRE - w jeszcze większym stopniu, nawet o 450 pkt. bazowych, spadnie stopa lombardowa (najwyższa wśród stóp banku centralnego).

Reklama
Reklama

- Redukcja w takiej skali, jak chce rząd, mogłaby spowodować wybicie Polski ze ścieżki dezinflacji i zagrożenie dla średniookresowego celu inflacyjnego, zakładającego spadek inflacji na koniec 2003 r. poniżej 4% - powiedział J. Jankowiak. - Mogłoby to też spowodować wzrost nierównowagi zewnętrznej.

Uważa on, iż pierwsza obniżka stóp nastąpi już w przyszłym tygodniu, na styczniowym posiedzeniu RPP. Stopy spadną o ok. 150 pkt. bazowych. A druga, o podobnej skali, powinna nastąpić do końca maja. O ile pierwsza obniżka nie powinna mieć większego wpływu na kurs złotego, to po drugiej może dojść do jego osłabienia, do ok. 4,4-4,5 zł za dolara. Potem jednak złoty znowu zacznie się wzmacniać.

Tymczasem ekonomiści z IBnGR, którzy także oczekują obniżki o 300 pkt. bazowych w tym roku, nie spodziewają się jakiegoś większego osłabienia. Ich zdaniem, przez cały rok kurs dolara będzie oscylował wokół 4,2 zł, choć pod koniec roku złoty może się znowu wzmocnić.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama