- W ujęciu czysto statystycznym I kwartał tego roku będzie dużo lepszy od IV kwartału roku ubiegłego - powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. - Wynika to z faktu, iż na początku 2001 roku doszło do znacznego spadku zapasów. I wystarczy, żeby one zaczęły się odbudowywać, abyśmy zanotowali wysoki wzrost PKB. W I kwartale będzie to ok. 2-2,5% PKB.
Dobroczynny wpływ na wzrost gospodarczy na początku tego roku będzie miała struktura PKB, który w tym okresie w większości, bo ok. 65-75% generowany jest przez konsumpcję, a resztę stanowią inwestycje. Dopiero pod koniec roku ta proporcja się odwraca. Toteż obserwowany w zeszłym roku spadek inwestycji, który zapewne będzie też odczuwalny w pierwszych miesiącach tego roku, będzie miał mniejsze znaczenie dla rozwoju gospodarczego w pierwszych kwartałach.
Jednak ekonomiści BRE liczą, że w trakcie roku inwestycje zaczną rosnąć, stając się, obok handlu zagranicznego, główną siłą napędową polskiej gospodarki.
Z kolei specjaliści z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową przewidują, iż inwestycje w tym roku nadal będą spadać, a za słabym, 1,4-proc. wzrostem PKB, stać będzie rosnący popyt zagraniczny. To oznacza jednak, iż I półrocze będzie kiepskie, zanim rozpędzą się gospodarki krajów Unii Europejskiej, naszego głównego partnera handlowego. Jednak dzięki temu w tym roku nadal będzie się zmniejszał deficyt na rachunku obrotów bieżących, który spadnie z 4% na koniec 2001 r. do ok. 3,8% na koniec 2002 r.
Zarówno ekonomiści z BRE, jak i specjaliści z IbnGR uważają, że w tym roku inflacja będzie rosnąć i sięgnie ok. 4,7-5% na koniec grudnia. Jednak jest pole do obniżek stóp procentowych, choć nie o 400-500 pkt. bazowych, jak chce tego rząd, ale o ok. 300 pkt., przy czym - zdaniem analityków BRE - w jeszcze większym stopniu, nawet o 450 pkt. bazowych, spadnie stopa lombardowa (najwyższa wśród stóp banku centralnego).