Reklama

Euro poniżej 3,60

Wspólna waluta kosztowała w piątek mniej niż 3,60 zł. To nie tylko efekt wzrostu wartości złotego, ale również, a właściwie przede wszystkim, silnej korekty na rynku euroodolara. Po ostatnich wypowiedziach Alana Greenspana rośnie wiara w odrodzenie amerykańskiej gospodarki

Publikacja: 26.01.2002 08:39

W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,145 zł, za euro 3,64 zł, odpowiadało to 9,95% powyżej starego parytetu. Potem przez ponad dwie godziny niewiele się działo. Dopiero około 11.30 USD zaczął drożeć, wspólna waluta zaś tanieć (miało to przede wszystkim związek z rynkiem eurodolara). W efekcie o 13.30 kursy wyniosły 4,17 i 3,61. Realnie niewiele się zmieniło, byliśmy bowiem na 10,1%. Wtedy rozpoczął się okres silniejszej przewagi popytu. Zaprowadziło nas to na 10,75% około 16.00. Byliśmy więc w pobliżu tygodniowego maksimum (10,85% w czwartek). Dolara ceniono na 4,142 zł, wspólna waluta kosztowała zaś tylko 3,585 zł. Koniec dnia przyniósł korektę. Poziomy zamknięcia to 4,158, 3,592 i 10,5%

Rozpoczynający się tydzień zapowiada się bardzo ciekawie, i to zarówno na świecie, jak i w Polsce. Na świecie najważniejszymi wydarzeniami będą posiedzenia Fed i EBC. Analitycy nie oczekują zmian w polityce monetarnej ani w Eurolandzie, ani w USA. O ile jednak przekonanie o braku zmian w Europie było powszechne od wielu tygodni, o tyle prognozy dotyczące działań Fed zmieniły się dopiero w ostatnich dniach. Kropkę nad "i", zdaniem analityków, postawił swoim czwartkowym wystąpieniem, dotyczącym największej gospodarki świata, Alan Greenspan.

Co do rozwoju sytuacji w Polsce panuje zgoda: RPP obniży stopę interwencji na swoim najbliższym posiedzeniu. Pozostaje jednak pytanie: o ile? Tu już nie ma zgodności, może to być 100, 150 lub 200 pb, przy czym większość ekonomistów jest skłonna obstawiać 150 pb. Jeśli tak, to trzeba by się było już liczyć z jakąś korektą na rynku złotego i to prawdopodobnie od razu pod koniec tygodnia. Pozostaje także kwestia: co dalej? Wygląda na to, że jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy, to RPP może dokonać jeszcze jednego cięcia. Najczęściej mówi się o marcu i również o poziomie 150 pb. Celowo piszę jedynie o stopie interwencji, ponieważ wszystko wskazuje na to, że powinien już rozpocząć się proces zawężania spreadu między interwencją i lombardem. Jeśli rzeczywiście tak będzie, to lombard może "zjechać" zarówno w styczniu, jak i w marcu o 200 pb.

Poza tym poznamy informacje o rachunku obrotów bieżących. Jeśli będą dobre (a tego się spodziewam), to nawet przy silnym cięciu mogą one spowolnić korektę, szczególnie na rynku walutowym.

Rano za wspólną walutę trzeba było jeszcze zapłacić 0,876 USD, ale o już 11.30 wystarczyło wyłożyć 0,8 centa mniej. Potem spadek wartości był już powolniejszy. Kończyliśmy na 0,864.

Reklama
Reklama

Euro w dalszym ciągu słabnie. Ostatnia wypowiedź szefa Fed robi swoje. Sporą podporą dla dolara były także słowa amerykańskiego sekretarza skarbu, który potwierdził kontynuację polityki silnego dolara.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama