Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 27.01.2002 20:43

Kamil Jaros

Kolejny raz potwierdziła się teza, że przyjaźń z trendem jest najlepszym

wyjściem dla inwestora. Kto próbował z nim walczyć i wychwycić jego koniec,

ciężko to odchorował. Nie ma dyskusji, rynkiem rządzi obecnie popyt i trzeba

to przyjąć do wiadomości. Czy są ku temu podstawy czy nie, to już inna

Reklama
Reklama

sprawa. Większość inwestorów, poza ortodoksyjnymi technikami, wolałaby

wiedzieć dlaczego ma zajmować taką czy inną pozycję. Dlaczego rynek wykazuje

tak silną tendencję wzrostową w sytuacji, gdy sytuacja gospodarcza,

delikatnie mówiąc, nie jest za dobra? Oczywiście obecna sytuacja jest już

zdyskontowana i liczy się przyszłość. Tylko czy ta jest tak świetlana jak

sądzą niektórzy? Można mieć spore wątpliwości. Nie chodzi tylko o posunięcia

Reklama
Reklama

obecnej ekipy rządzącej, mające na celu zwiększenie fiskalizmu, co w

sytuacji kryzysu raczej nie wyzwoli większego impulsu wzrostu gospodarczego.

Jednak warto sobie zdać sprawę, że problem nie zależy tylko od naszej

polityki wewnętrznej. Nie żyjemy w próżni. Polska prowadzi wymianę

gospodarczą, od której wyników zależy po części nasz wzrost gospodarczy.

Głównym odbiorcą naszych towarów są kraje unii europejskiej, z czego

Reklama
Reklama

przeważającą ilość przejmują Niemcy. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie

wyraźne osłabienie tamtejszej gospodarki. Sygnały napływające z zachodniej

granicy mogą zaniepokoić. Wiele naszych firm jest od tego rynku dość mocno

uzależnionych, a rynek ten się niestety kurczy.

Niemcy, do niedawna flagowy okręt UE, najmocniejsza gospodarka, zaczyna mieć

Reklama
Reklama

problemy. Wzrost gospodarczy w III był już ujemny i wyniósł -0,1% (najniższy

poziom w całej UE). Od niedawna spada eksport. Osłabienie tamtejszej

gospodarki jest widoczne także po liczbie bankructw, która wzrosła w 2001

roku o 17% względem roku 2000. Wzrasta zadłużenie państwa osiągające

rozmiary graniczne, ustalone w traktacie o Unii Gospodarczej i Walutowej.

Reklama
Reklama

Jednak najważniejszą bolączką niemieckiej gospodarki jest bezrobocie. W

grudniu 2001 roku liczba osób pozbawionych pracy przekroczyła 3,9 mln.

Według szacunków, w najbliższych miesiącach nie należy oczekiwać poprawy, a

pogorszenia. Przewiduje się, że w lutym liczba bezrobotnych przekroczy 4 mln

osób. Jak widać nasz główny partner zaczyna mieć kłopoty i może już tak

Reklama
Reklama

wiele od nas nie kupować. To da się zauważyć w naszym eksporcie. Gdzie mamy

więc sprzedawać nasze towary? Ostatnio częściej mówi się o próbach

odzyskiwania rynków wschodnich, ze szczególnym uwzględnieniem rynku

rosyjskiego. Wielu polityków patrzy na wzrost gospodarczy w Rosji z

nieukrywanym zachwytem. Trzeba jednak pamiętać, że opóźnienie tamtejszej

gospodarki jest o wiele większe niż nasze. My swoje, najprostsze do

wykorzystania, rezerwy wzrostu już wykorzystaliśmy. Teraz przyszła pora

pracy nad czynnikami, których poprawa jest trudniejsza. Bawi mnie to że,

zachwyty polityków (z A. Lepperem na czele) nad dynamicznym rozwojem

gospodarczym Rosji w 2001 roku, nie powodują wyciągnięcia wniosków

pozytywnych dla naszej gospodarki. Jakoś nikt nie chce zauważyć, że w kraju

tak dalece pochłoniętym przez ideologię socjalistyczną odważono się na

wprowadzenie podatku liniowego. Gdy taka propozycja padła u nas, zaraz

uderzano w nutę "sprawiedliwości społecznej". Sytuacja gospodarcza Polski

jest zła i na dodatek mamy pecha. Gdy kraj potrzebuje odważnych, lecz

trudnych i niepopularnych działań, władzę objęła formacja, która od takich

działań stroni. Niemcy są w nieco lepszej sytuacji. Zapowiada się, że w

jesiennych wyborach do Bundestagu zwycięży opcja chadecko-liberalna. Jest

więc szansa, że polityka państwa opiekuńczego zostanie odsunięta na bok ale

efekty tego ruchu można będzie zaobserwować dopieraktów. Po

pokonaniu przez wykres tygodniowy linii trendu spadowego WIGtyg.gif w nasz

rynek wstąpił nowy duch. Dobiegający końca tydzień przyniósł kolejną białą

świeczkę, potwierdzając panowanie byków. Zapomnijmy teraz o pozostałych

czynnikach i skupmy się wyłącznie na analizie technicznej. Zostańmy

ortodoksyjnymi technikami, których nie interesuje otoczenie. Wybicie nad

linię trendu spadkowego można uznać za sygnał poprawy sytuacji na rynku. Tak

się stało. Kolejne tygodnie to kolejne białe świeczki. W sumie jest ich

sześć. Taka sytuacja ostatnio miała miejsce podczas pamiętnej internetowej

hossy. Trend jest więc dość silny. Nie pozostaje nic innego jak trzymać się

jego kierunku, dopóki nie pojawią się sygnały, że siła ta maleje. O 1500 pkt

jako poziomem docelowym dla obecnej zwyżki mówi się już wszędzie. W związku

z tym, idąc za twierdzeniem, że większość się myli, można się obawiać czy

tak faktycznie będzie. Jeśli nie, to co nas czeka? Ostatni tydzień przyniósł

nam wzrost do poziomu, który już niewiele odbiega od prognozowanego 1500

pkt. W piątek osiągnęliśmy poziom 1482 pkt. Wydawałby się więc, że teraz

rynek powinien szykować się powoli do zmiany kierunku ruchu. Przyznam

jednak, że przyglądając się wskaźnikom tygodniowym trudno mi zauważyć

poważne sygnały osłabienia i o zmianie trendu mówić jest za wcześnie.

Wskaźnik najwolniejszy ze wszystkich tu omawianych, MACD MACDtyg_wig.gif

szybko rośnie, a co ważniejsze, oddala się od swej linii sygnału. Obecna

siła trendu jest więc bezsporna. Spójrzmy na wskaźniki szybsze. Pierwszym

jest CCI CCItyg_wig.gif Widać tu osłabienie tempa wzrostu wskaźnika oraz to,

że dzieje się to na tak wysokim jego poziomie. Wygląda więc na to, że rynek

osiągnął dość poważne wykupienie i nieubłaganie nadchodzi pora korekty,

która schłodzi nieco wskaźniki. Warto jednak przypomnieć, że dla CCI,

sygnałem sprzedaży będzie dopiero pokonanie wzrostowej linii trendu,

zaznaczonej na wykresie przerywaną kreską. Kolejnym wskaźnikiem jest RSI

RSItyg_wig.gif , który w szybkim tempie pnie się do góry i zbliża do strefy

wykupienia rynku. Sygnałem sprzedaży, w przypadku tego wskaźnika, będzie

dopiero opuszczenie tej strefy. Aby coś opuścić trzeba najpierw tam wejść.

Widać więc, że RSI pozostawia jeszcze miejsce dla wzrostu indeksu.

Najsłabszym w tej chwili wskaźnikiem tygodniowym, z wszystkich tu

omawianych, jest ROC ROCtyg_wig.gif Swoim szczytem na poziomie niższym od

poprzedniego nie potwierdza on ruchu indeksu. Nadal jednak utrzymuje się nad

linią trendu wzrostowego oraz w strefie wartości dodatnich. Na razie nie ma

więc powodów do niepokoju. Trzeba też zauważyć, że baza dla wyliczania jego

wartości, czyli poziom indeksu sprzed 10 tygodni, będzie teraz maleć, więc

nawet same utrzymanie wartości indeksu w horyzoncie spowoduje ponowny wzrost

wartości wskaźnika. Musiałby wystąpić naprawdę duży spadek, by padł tu

sygnał sprzedaży.

Rzućmy okiem na sytuację na kontraktach. Na początek proponuję ich wykres

tygodniowy FUTtyg.gif W tym tygodniu doszło do ciekawej sytuacji wybicia się

kursu nad linię trendu spadkowego. Wybicie wprawdzie nie jest wielkie i

jeszcze może okazać się pułapką. Układ wskaźników tygodniowych jest bardzo

podobny do omawianego wyżej dla indeksu. MACD MACDtyg_fut.gif rośnie

oddalając się od linii sygnału. CCI widoczny na wykresie CCItyg_fut.gif ,

mimo sporego wykupienia, nadal nie sygnalizuje sprzedaży utrzymując się nad

swoją linią trendu wzrostowego. RSI, podobnie jak miało to miejsce w

przypadku indeksu, nie doszedł jeszcze do strefy wykupienia RSItyg_fut.gif

Także i na kontraktach ROC ROCtyg_fut.gif wyrysował drugi szczyt na poziomie

niższym od poprzedniego ale do sygnału sprzedaży jce prognozowanego poziomu docelowego 1500 pkt, spowodowało, że podaż

nieco zwiększyła swoją aktywność. Dynamika wzrostu wyraźnie spadła. Wielu

graczy chciałoby wyjść z rynku w najbardziej dogodnym momencie, najlepiej na

szczycie. Tylko czy biorąc pod uwagę średni termin mamy do czynienia ze

szczytem? Jak widzieliśmy wyżej, wskaźniki nieco wolniejsze tego nie

sygnalizują. Spójrzmy więc, co mają do powiedzenia wskaźniki dzienne. MACD

rośnie, choć dynamika tego ruchu maleje powodując, że zbliżanie się

wskaźnika do linii sygnału MACDdzienny_wig.gif Wskaźniki szybsze już

wcześniej to sygnalizowały wprowadzając część inwestorów w błąd. Jak widać,

przy tak silnych trendach uwagę należy skupić na wskaźnikach, tych trendów

się trzymających. Oscylatory w takich sytuacjach się nie sprawdzają. Na

potwierdzenie, można pokazać znane wskaźniki, których wskazania zostały

zignorowane. Teraz pozostaje im tylko sygnalizacja dywergencji. CCI

wyrysował już jeden szczyt CCIdzienny_wig.gif i teraz jego wartości są nadal

niższe pomimo, że poziom indeksu nadal rośnie. RSI RSIdzienny_wig.gif już

wielokrotnie wchodził i wychodził ze strefy wykupienia, a mimo to indeksowi

udało się osiągnąć nowe maksy. Także na ROC występują dywergencje

ROCdzienny_wig.gif. Wskaźnik ten od jakiegoś czasu znajduje się w trendzie

spadkowym, mimo wzrostu indeksu.

Podobne zachowanie można zaobserwować na wykresach kontraktów. Tutaj poziom

1458 pkt skutecznie zatrzymał wzrost cen wig20fut.gif Gracze na kontraktach

już przewidują, że indeksowi nie uda się pokonać poziomu 1500 pkt.

Pamiętajmy jednak, że gracze na rynku terminowym już od dłuższego czasu nie

wierzą w dalsze zwyżki indeksu, co jest świetnie widoczne za sprawą

utrzymującej się ujemnej bazy baza.gif Spójrzmy na wskaźniki. MACD, podobnie

jak na indeksie, wyhamował dynamikę wzrostu. Linia wskaźnika zbliżyła się do

linii sygnału MACDdzienny_fut.gif może to świadczyć o wyczerpywaniu się

potencjału wzrostu cen kontraktów. Przecięcie się obu linii da podstawę do

zastanawiania się nad krótkimi pozycjami. Przy tak silnych trendach zwykle

jednak pierwszy sygnał jest szybko negowany przez ponowne wyjście nad linię

sygnału. Dopiero drugi sygnał sprzedaży jest tym faktycznym. Warto o tym

pamiętać. Pozostałe wskaźniki także wyglądają podobnie do tych opartych na

danych indeksu. CCI, mimo wzrostu cen kontraktów, spadł w piątek

CCIdzienny_fut.gif podobnie zachował się ROC. Ten także spadł mimo wzrostu

cen ROCdzienny_fut.gif Tylko RSI wzrósł ale już po kolejnym sygnale

sprzedaży RSIdzienny_fut.gif

Podsumowując, trend wydaje się mocny, co sugerują wykresy i wskaźniki

tygodniowe. Zważywszy jednak na to, że wskaźniki dzienne sygnalizują spore

dywergencje można przypuszczać, że czeka nas korekta. Nie sądzę by była to

zmiana trendu. Wskaźniki tygodniowe zdają się na to za silne. Korekta byłaby

dla rynku zdrowym objawem. Nie można rosnąć bez przerwy, a trzeba przyznać,

że rynek wykonał ruch dawno u nas nie notowany. Prędzej czy później dojdzie

do korekty, a im później tym będzie ona boleśniejsza. Kiedy? Nie wykluczone

zaraz po decyzji RPP o obniżce stóp, bo że ta nastąpi jest już prawie pewne.

Skoro jest pewne to jest już w cenach i raczej wzrostu nie wywoła. Takowy

mógłby być gdyby skala obniżki zaskoczyła rynek. Myślę, że zaskoczy ale na

minus. Przypominam, że w najbliższym tygodniu czeka nas także decyzja innego

gremium w sprawie innych stóp procentowych. Mowa oczywiście o Fed. Tam

jednak w przeciwieństwie do naszego rynku obniżki spodziewać się nie należy.

Amerykanie tego nie lubią. To też przybliży nas do korekty.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama