Mimo takiego pesymizmu, indeks nie miał ochoty na dalsze spadki. Już chwilę po otwarciu wyszliśmy na plusy i do końca sesji męczyliśmy się z oporem 1442 pkt. Nie udało się wyjście górą, więc wielu inwestorów uznało wczorajszy wzrost jedynie za ruch powrotny i na zamknięciu baza pozostała przy wartości -30 pkt. Wskaźniki i "kreski" faktycznie nie nastrajają optymistycznie, ale nawet w największych hossach przychodzi czas korekty. Z taką właśnie mamy do czynienia, ale nie jest to jeszcze oznaka końca trendu wzrostowego. Dla określenia stanu trendu najlepiej spojrzeć na poziomy zniesienia. Ostatnim spadkiem doszliśmy do zniesienia 23,6% fali wzrostowej z tego roku. Jeśli korekta zatrzymałaby się na tym poziomie, świadczyłoby to o ogromnej sile rynku. Z reguły korekty kończą się jednak niżej, więc powinniśmy przetestować kolejne zniesienie na poziomie 1347 pkt. Tutaj też mamy opisywane wcześniej wsparcie 1345-55 pkt. Aby mówić o średnioterminowym trendzie wzrostowym, kontrakty nie mogą spaść poniżej wsparcia wyznaczonego przez 50% zniesienia (1310 pkt.) Warto zauważyć, że poziom ten wyznacza koniec luki hossy (1295 pkt.). Opisane poziomy stanowią bardzo silne wsparcia i powinny zatrzymać ewentualne spadki, do których zachęca AT. Trudno jednak zajmować krótkie pozycje przy tak mocno ujemnej bazie. Najlepszym wyjściem wydaje się przeczekanie okresu niepewności, a dzisiejsze posiedzenia RPP i Fed powinny nakreślić kierunek na następne dni.