Prezes GUS Tadeusz Toczyński, przedstawiając wstępne dane o PKB w ubiegłym roku, często zaznaczał, iż tak złych wyników nie notowano od lat. I tak w zeszłym roku spadła po raz pierwszy od 8 lat produkcja przemysłowa. Według szacunków, wartość dodana w tej części gospodarki zmniejszyła się o 0,6%, podczas gdy rok wcześniej wzrosła o 6,5%. Tak złych wyników w budownictwie nie notowano z kolei od lat dziesięciu - wartość dodana zmniejszyła się o 7,6% wobec spadku o 0,7% w roku 2000. Tylko rozwój usług, gdzie wartość dodana wzrosła o 3,9% wobec 4,2% w roku 2000, spowodował, iż w zeszłym roku PKB rósł, choć wolno. GUS szacuje, iż był to wzrost o 1,1%. Tak niskiego tempa rozwoju gospodarki nie notowano w Polsce od 1995 r., gdy GUS zmienił metodologię liczenia produktu krajowego brutto.
Za tak złe wyniki po części odpowiedzialny jest popyt wewnętrzny, który w roku ubiegłym spadł o 2% wobec wzrostu o 2,8% rok wcześniej. Główną przyczyną tego zjawiska jest spadek nakładów inwestycyjnych aż o ponad 10%, gdyż konsumpcja indywidualna wzrosła o 2,1%.
Rok 2001 był też rokiem niespełnionych nadziei. Świadczy o tym fakt, iż w pierwszej wersji budżetu na ten rok zakładano wzrost na poziomie 4%, a potem tę prognozę konsekwentnie redukowano w kolejnych nowelizacjach, jednak - jak się okazało - nawet ostatni szacunek, zakładający przyrost PKB o 1,2%, znajdujący się w tegorocznej ustawie budżetowej, okazał się przesadzony. Podobne problemy mieli analitycy, którzy wcześniej oczekiwali wzrostu PKB w roku 2001 rzędu 3-4,5%, licząc, iż kolejne kwartały będą coraz lepsze. Okazało się jednak, iż każdy kwartał roku 2001 był gorszy od poprzedniego. W I kwartale wzrost PKB wyniósł 2,3%, w drugim - 0,9%, a w trzecim - 0,8%. A biorąc pod uwagę szacunki GUS na cały rok, w IV kwartale ubiegłego roku produkt krajowy brutto zwiększył się o zaledwie ok. 0,4%.