Mówiono, że ratowanie tego, co pozostało z Enrona, to zadanie dla kogoś takiego, jak były burmistrz Nowego Jorku Rudolf Giuliani bądź eksszef General Electric Jack Welch, ale komitet wierzycieli firmy zdecydował się powierzyć tę misję Stephenowi Cooperowi, specjaliście od restrukturyzacji firm, które popadły w tarapaty.
Cooper wierzy, że Enron uda mu się zrestrukturyzować i uzdrowić. W oświadczeniu adresowanym do pracowników spółki podkreślił rolę fizycznych aktywów (rurociągi i inne instalacje) generujących stabilny przepływ gotówki i zwrot na kapitale. Stanowią one "bardzo zdrową fundamentalną bazę dla restrukturyzacji". Enron zwolnił wprawdzie 4,5 tys. pracowników w Houston, ale wciąż zatrudnia ponad 19 tysięcy na całym świecie.
Specjaliści twierdzą, że uzdrawianie firmy, która, tak jak Enron, znalazła schronienie przed wierzycielami w 11 rozdziale prawa upadłościowego, pozwalającego na kontynuowanie działalności przedsiębiorstwa, trwa zwykle około roku, ale wielu spośród nich o szansach Coopera wypowiada się sceptycznie. Randall Patterson z chicagowskiej firmy BBK wprawdzie przyznaje, że jest pod wrażeniem osiągnięć Zolfo Cooper, której współwłaścicielem jest Stephen Cooper, ale przewiduje, że ostatecznie Enron zostanie zlikwidowany, bo nie zdoła pozyskać pieniędzy na spłatę zadłużenia wynoszącego 40 mld USD.
Negatywne skutki upadku Enrona boleśnie odczują m.in. firmy księgowe i banki. Te ostatnie w IV kwartale musiały stworzyć duże rezerwy. Bank of America zwolnił dwóch menedżerów odpowiedzialnych za relacje z Enronem. Straty banku na kredytach udzielonych tej korporacji szacowane są na 231 mln USD.
Cieszą się natomiast producenci niszczarek dokumentów. Liczne publikacje i relacje tv związane z aferą Enron/Andersen zapewniają im darmową reklamę. Sprzedaż zaczęła rosnąć.