Szczególnie interesujący wydaje się rynek amerykański, gdzie już narodowe stowarzyszenie maklerów papierów wartościowych (NASD), zapowiada sprzedaż American Stock Exchange. W Europie swoich ekspansywnych planów nie ukrywa m.in. London Stock Exchange.
Według brytyjskiego dziennika, trwająca już od kilku lat konsolidacja giełd, czego przykładem może być powstanie Euronext, czyli sojuszu giełd paryskiej, brukselskiej i amsterdamskiej, który niebawem zostanie zasilony też przez giełdę lizbońską, spowoduje, że niebawem podobna tendencja będzie mieć miejsce również po drugiej stronie Atlantyku. Pierwszy sygnał dało już stowarzyszenie NASD, będące też właścicielem rynku Nasdaq, które szuka chętnego na zakup American Stock Exchange (AMEX), trzeciej co do wielkości giełdy w USA. Panują opinie, że zainteresowanie przejęciem tego rynku może wykazać któraś z wielkiej trójki giełd europejskich - LSE, Deutsche Börse lub Euronext.
Także amerykańskie elektroniczne platformy handlu akcjami, tzw. ECN, które swoją pozycję rynkową zdobyły w końcu lat 90. ubiegłego wieku, korzystając przede wszystkim z hossy na rynkach high-tech, nie ukrywają, że szukają strategicznych partnerów. Dwie największe tego rodzaju instytucje - Island i Instinet - przyznają, że boją się rosnącej konkurencji, m.in. ze strony rynku Nasdaq, unowocześniającego swoją technologię i chętnie poszukałyby silnego partnera. Niewykluczone zresztą, zdaniem "Financial Times", że również Nasdaq, który bardzo dotkliwie odczuwa dekoniunkturę na rynkach high--tech, a jego szumnie zapowiadana ekspansja w Europie ograniczyła się na razie tylko do przejęcia brukselskiego rynku Easdaq i stworzenia mało popularnego rynku Nasdaq Europe, może stać się w dłuższej perspektywie obiektem przejęcia. Tym bardziej że miejscowi konkurenci też nie śpią i zaczynają już na własnych rynkach obracać akcjami spółek notowanych tylko na Nasdaq. Takie plany ogłosił m.in. Amex.
W Europie dominują wspomniane już giełdy londyńska, frankfurcka i Euronext. Dzięki ubiegłorocznym zmianom struktury własnościowej i debiutom giełdowym pozyskały one kapitał, który mogą przeznaczać na dalszą ekspansję, choć z drugiej strony one same są teraz bardziej narażone na wrogie przejęcie.
Przypomnijmy przypadek LSE z 2000 r., która z dużym trudem wybroniła się przed przejęciem przez znacznie mniejszą szwedzką firmę OM Gruppen, właściciela m.in. giełdy sztokholmskiej. Warunki się jednak zmieniły i teraz - zdaniem "Financial Times" - to właśnie mniejsze europejskie giełdy - Borsa Italiana, Bolsa de Madrid czy OM Gruppen, wprawdzie nieoficjalnie, ale szukają silniejszych partnerów. Nie należy też zapominać o mających również ekspansywne plany czołowych rynkach azjatyckich, Hongkongu czy Singapurze, które także mogą być zainteresowane podbojem czy to Europy, czy USA.