Analitycy spodziewali się, że deficyt na rachunku obrotów bieżących w grudniu będzie wyjątkowo niski, a część oczekiwała nadwyżki.
- I mamy nadwyżkę - twierdzi Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka banku Pekao SA.
Zgodnie z danymi NBP, deficyt na rachunku obrotów bieżących w grudniu wyniósł 460 mln USD. Jednak bank centralny zdecydował się zmniejszyć o 537 mln USD wpływy z obrotów niesklasyfikowanych, które bez tego wyniosłyby ponad 1 mld USD. Jednak tak wysoki poziom był spowodowany sprzedażą walut obcych, zwłaszcza marek, w kantorach przed wprowadzeniem na początku tego roku wspólnej waluty na terenie krajów europejskiej unii monetarnej. Podobnej operacji NBP dokonał w odniesieniu do danych za listopad, gdzie zmniejszył wpływy z obrotów niesklasyfikowanych o 200 mln zł, przez co deficyt na rachunku obrotów bieżących za tamten miesiąc wzrósł z 217 mln USD do 417 mln USD.
Zdaniem analityków, dzięki temu przesunięciu (bo kwoty te zostały wykazane w innym miejscu bilansu płatniczego kraju) NBP chce uniknąć sytuacji, w której w przyszłości ten jednorazowy napływ walut deformowałby dane statystyczne.
Przy okazji nieco osłabił pozytywną wymowę danych. Bez tej operacji bowiem mielibyśmy w grudniu - po raz pierwszy od 1998 r. - nadwyżkę 74 mln USD na rachunku obrotów bieżących, co mogłoby wzmocnić i tak nadal zbyt silnego złotego.