Zostały do tego zmobilizowane znaczne siły, na co wskazuje wielkość obrotów, ale okazuje się, że siła strony podażowej była jeszcze większa. To nie napawa optymizmem na następny tydzień. Coraz wyraźniej widać, że sygnały ostrzegawcze, generowane przez rynek przez ostatnie dwa tygodnie coraz bardziej przekładają się na bieg zdarzeń na rynku, choć o rozpoczęciu korekty mówić z całą pewnością jest jeszcze za wcześnie. Niewątpliwie ten tydzień przybliżył nas znacznie do zmiany krótkoterminowego trendu, ale jeszcze tego nie przesądził. Wydaje się, iż kluczowym poziom jest w tej chwili 1414 pkt., gdzie znajduje się zamknięcie ze środy. Po jego przekroczeniu będziemy mogli mówić o zmianie trendu w krótkim okresie.
Pogorszenie nastrojów na naszym parkiecie jest po części wynikiem trwającej od dłuższego już czasu niepewności na światowych rynkach akcji. Co prawda średnioterminowe sygnały sprzedaży na amerykańskich indeksach zostały anulowane, ale wciąż tym indeksom bliżej do wsparć, niż ważnych oporów. Niepewność jest potęgowana informacjami makroekonomicznymi i emocjonalnymi reakcjami na nie. Dane z tego tygodnia pokazały, jak trudne jest prognozowanie tych wielkości obecnie, bo różnica miedzy oczekiwaną zmianą PKB w USA w IV kwartale a jej pierwszym przybliżeniem była naprawdę duża. Podobnie było dziś ze stopą bezrobocia. Indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan wzrósł w styczniu do 93 pkt. wobec oczekiwanych 94,3 pkt. To pokazuje, że rzeczywistość powoli zaczyna zostawać w tyle za rosnącymi oczekiwaniami. Jeszcze miesiąc temu było odwrotnie.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu